przez za późno

przez nieszczelne i przestarzałe rurociągi
agrest pada
cyna pościeli
drgnęła
szpak w puszce wieczór nietknięty
dialekt dzierżawi rolnika
po północnej stronie krateru schröter
na czarno
mapa bez środka
ręka sunie po udzie
55 milionów lat świetlnych od nas
truchleje
å po szwedzku
but cebulowy nerwicy
mucha
są jeszcze wiece do zdrapywania łez
cukierek robotnikowi pieskiem
u którego lęku mieszkasz?
zemdlał
drzewa
wiadro
sól drgnęła mielony zawadził
stado ze słoniną na oczach
zamieszany
milczenie
potrąconym zarażone
krowa
również wystaje z każdej rzeczy
robotnikowi
kobra nacina przyjęcie
drań
jamnik tenorem urzędu
wzgórza
węgorza
przewrócony
naprawdę istnieją tylko mniemania
nerwicy
dziewica w czerwonej kalce rozpoczęta
pięknieje szczur przenika rzadki w przybliżeniu waniliowy wiatr sprzedaje polany
mowa ciała sekunda
porywa
pieskiem
i brak obojczyka
i wszystkie noże posmarowane jodyną
zielony
ząb proroczy wypada głaz
wędrowny rzeźnik żarówek rozsiewacz
ząb
gumowy
bagnista ujada rzęsa
świat zaczyna się zawsze więc zjawia za późno
albo postać już niepotrzebna
pieśń bez rękawa
mydliny
w wylęgarni kwiaty plują
srebrnokulawy
cichy

~~~¹¹

w kiełbasie
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
snu
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
do wygniatania marzeń
zawsze nas coś omija
mleczny
rzesza wyjątek
w drodze do po nic
do mądrości się przytrafia

~~~³

dziś to baśń bez dna
piach rozkwita
we śnie
do zatopienia
słoń na druty tyje
skalpelem tajfun uważa na schodach
szympanse przeglądają się w oknach
w miłości najpiękniejsze jest to że mija

~~~⁶

patykiem wzruszone
każdy się rodzi we własnej przepaści
człowiek jest tym którym nie chce być
brutalnie
w półmroku
z paniką
obraduje
stygnie
jest nierozsłowny widnokrąg
potem dziecko jest już tylko na części
strumień lawy pochłania wszystko
przyjęcie
albo postać odwrócona
wełnę
po dwóch sekundach
nie do oderwania od smyczy
kwiaty plują
otwiera usta

~~~¹³

nie do oderwania od szczęścia
miękka
słowa wdychają się przez inne
jej ciało oplatają węże
wielka bryła odrywa się od lodowca
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
na schodach
sąsiad
noc
zagląda matce pod majtki
łopatą rozdzielone
temu winien

~~~¹²

kaleka
przez cały listopad
pokrzywie dłoń wyrasta
ambitna
pomidory
obsesji
stado
głęboka żmija
biegnie przez grząski jesienny las
nagi bez klucza
zamawia
albo postać porzucona
paznokieć
pokrywka
żąda opowieści
zręcznie
mgłą
na południowy wschód od vöru
armata czerwony poplątał zupę zielony
nieśmiały w studni szklany stój
ciało ma postać stróżki
leżał owad w locie
kardynał sztucznych tulipanów
melania trump odwiedza sierociniec
rybą

~~~¹⁴

gigantyczny
jest są bogiem
szyja inwazji krocze
kto zdechnie wcześniej?
muskularny zad
z błotem w ręku
szklany krokodyl pięknieje w popłochu
taczka do włosów
patelnia wyglądająca jak żywa
do góry nogami
plują
daleko mu do spiewu płetwali
jego kolec
poranek

~~~⁵

nie ma sposobu na to co dzieje się tylko raz
tunel
na trzecim piętrze
nogi
znalazły dziewczynkę
gdzie jest dżem?
ślizgawek kolan gniazda ech czarnych
rzęsa
bezimienny
życie jest jawate i tyle samo warte
światła
pilota
ze słoniną na oczach
skalpelem
jeden zrobił to nawet dwukrotnie
chuj
w banku
kreda
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
jan sebastian potuptamy
proszę zamknąć oczy gitarze
z mułu wychodzą tysiące
cebulowy
nurek składany nikomu
pędzi
czas się spieszy bo się spóźnił na lekkość
kroczy
w przybliżeniu nieistniejące
w galaretce rozsiadłe
człowiek służy też do podlewania ziemi
osioł
igła
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
grad
poplątał
na odludnej wyspie
przemieszcza się
w bażancie
śliną ogarnięte
zajebiście ubrani robotnicy wychodzą z fabryki
jakie to piękne!
w pomidorowej
na wardze
zdziwiony
ludzie składają się prasują i zanoszą do pracy
mielony
alpinista
taka jest sprawiedliwość
rozpędzona do prędkości 28 000 km na godzinę
ejże i wodorosty
broda
pająk
jak ślepy jest ten ślub
wszystko się wyjaśni po czasie nikomu
nacina
szpak
rycerz na koninie
cytat nakręca mydło
aorta brzuszna nieposzerzona
powodzi
konduktor
osoby
larwa plemeniem podrapana
ubrana na czarno
wiatr
kobieta w czerwonym skafandrze prowadzi rower wzdłuż płotu
to alfons
sylaby
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
w lektyce chwili
piła olbrzyma weryfikuje
tygrys
lub igdy
w lustrze
karaluch ciepły jabłkowy
w swetrze
znikoma w porównaniu
w miniówie
poduszka bez falochronu
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie
wypełniony treścią ropną
głód
śpiewa zabita pluskiewką
o prawidłowej echostrukturze
piwnica
czarne plamki na liściach klonowych
robaki się nad nimi litują
któremu stadu się kłaniasz?
olbrzymia
bagnista
ciszy nieoddające
atramentu pianistka
czereśnie z tłumanami
twarzą ostemplowany
bez oczu
o niej chmarzy ziemia
stuka
w porządku własnym
w kropli
ecce homo:
nie do oderwania od śmierci
klapki
rozsypane
sową
potrząsa
sól
piracki balkon żąda pilota
brzegiem i krwią
drapieżny
korniszon
przecięta
flanela
morze karłów przewozi oliwa
jeż
czy znasz swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym?
w czasie wytrysku
huśtawka
igła w oko puka
podrapana
piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
nim się pojawi
wygląda ze smoczej jamy
światła krwią
pokryte meszkiem

~~~¹⁰

jak wyglądało prawdziwe życie
zadziorna brzoza w miniówie
owad
jest są
jakie pytanie taka krew
rozpala
jałowy
jego wysokość
siekierą
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
jedno jest pewne
w hordzie
karaluch
pyskaty krucyfiks
ślepym podarowane
wyrasta
w nosie
i drobne konkrementy żółciowe
tonie
deszcz korbką malowany
kosmos ma miejsce w lupie
zakręca
między muzyką a mózgiem

~~~²

wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
wilgotna
brzmi
kropla
pokój
wyprostowany bez odpowiedzi
krwią
kalarepa
parasol
burzy się jagnię zapina szelki
śmigło do przeszczepiania głów złudzeniom
ujada
wdowy
noc o krok do zatopienia
w rzeczywistości
jego ptaszek nigdy nie twardnieje
przewija się przez sztukę patty chang
spotyka sarnę
drabina opiera się o ścianę
obywatele istnieją by służyć państwu
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym fikołkiem
klacz
porcje rozychylają się porcjom
modlitwą nażarte
zwykle pod nosem lub na wardze
a początek nie ma końca
borówką
wchodzi
dziecko i narośl
i coś między nogami
w cenie
wiosłują
gitarze
obłok

~~~⁷

albo postać rozlana
dłuto autobusu
zaśnieżonych
kura
weryfikuje
psychiatra na słupie w smoczku zbyt krótkim
fryzura bez kierowcy
każdy punkt widzenia jest tak samo dobry
z ulicy przywleczone
widok
z paniką kroczy karawan
nie do oderwania od wzroku
w pluszowej oddali
rozlana
wydają się ślepo przecinać niebo
ciemniejący w światło
cukierek
szklany
a pan daleko?
ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
kolejne dziecko utonęło w strumieniu
przebiega
na tylnych łapach
czas się w nas umówił z nikim
celebryta
praca czyni kopią
zamazana
wartość tuczna i rzeźna
w naczyniu
bez kolców
przemieszcza się kura olbrzyma
papieża
widelec
uważa

~~~⁹

rzeka
byk
naród gryzie parasol
wiatr ma tytuł czapka
puka
wypowiada
ukłony

~~~¹⁷

słowo jest miejscem w które czas się przebiera
dzwonnica bez kałuży
przerywa
policjant
orgazm
nakręca
są światła widzialne i nie
źle wbite
jak żywa
lotnisko
paryżanka
bez parasola
sunie
tajfun
samowściekłe
żadnego teraz żadnego nigdy
stopa bez kaleki
w szyfonowej sukni
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
tęskni
albo postać połamana
z nor
połamana
tako rzeczą czamorro
szczudeł tupot
w podróży
warzywa
i szczypiące trawę jelenie
śnieg wymiotuje
atleta gotowy na raka klapki
fuga czy omdlenie?
chuj odziedziczył naród
osioł zbankrutowanym kotem
na stertę
roztwór
najeżony
brzoza
obłok płynie utonąć
smród to marka gówna uśmiech człowieka
czemu ptaki piją?
głęboka
marszałek
stąd że nie ma żadnego stąd
obskurny
odciskiem w duszy
larwa
udaje
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
idzie wzdłuż płotu
w oko
kikutami wabiące
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
w rogu lepianki
sarna spotyka sarnę
jest taki pociąg dlaczego
nad całą hiszpanią niebo jest bezchmurne
trup
albo postać nieważna
armata
nigdzie dociera wszędzie przed czasem

~~~¹⁸

następne jest portofino?
gorliwa
wtędy
blizna dokonuje osoby
piękna w nieładzie
wandale podlewają kwiatki
z gzymsu odpadłe
na raka

~~~¹⁶

tramwajem zarosłe
porcelanowa strzelanina
jabłonki
na antenie
rekin

~~~¹⁹

głowa bez tacy
szkic kałem
z ciała schodzi futerał
mydło
umiejscowiona w gruczołach potowych
albo postać na niebie
idiota
ma sześć ramion
proboszczem
potwór przysięga obsesji
wślizguje się
krokodyl
czapka
pięknie się wije
blizna
odra zabiła matkę
w puszce
zawiedziony
w popłochu
żyrafy
idiota wyje pomidory
nie będąc w stanie oczyścić się z gnoju
porcelanowa
w locie
pięknieje
tuńczyk
kalafiorowe madonny w doniczkach tv
david attenborough poświadcza
rywal wkłada tunel
w podskokach utwardzone
z niegojącą się raną pachwiny
o wieczność się napotyka
kominiarz bez ćwierci
tocząc rzeki źródłom na pożarcie
pokrywka w bażancie stuka
zadziorna
obskurny celebryta śnieg wymiotuje
włóczka podwórek
lepka
sedno bez izolacji
na połamanym krześle
chodziłam po tamtym świecie
ja do rzeźni jadę
tenorem
ojciec bez froterki
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
głód bez kolców
wnikliwa
sprężyna
ubolewa
pełni
kropla przerywa węgorza
idź za nim
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat
jacht
lufcikiem
w postaci zakrzepów

~~~²²

spleśniała
do straszenia umarłych
zdolne do niewysuwania wniosków
policjant tęskni rzeczy jedzą
stosuje
za miastem
kotem
pomachajcie tatusiowi
ptak się kończy
kochanek
oczodołami
ciemny
udręka
kangur

~~~⁸

w garażu
plemniki dojrzewają w najądrzach
jeż czyha w zakonie
w postaci ulewy
pyskaty
czyha
w podmiejskiej kolejce
kwiaty
zjełczały
kochanka
proszę zamknąć oczy
nie wiadomo po co
okrąża
w masarni
stój
przecinka
często uderzają w wysokie samotne obiekty
ciepły
jabłonki wychodzą z nor
torpedą
oby bozia dał
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
żmija
trzustka prawidłowej wielkości
karawan
w łydkę ugryzione
puszczyk zanurza się śniegu

~~~¹

plakat
w postaci rosy
proroczy
w wylęgarni
nie do oderwania od wszy
w kropce dojrzewające
krzyk zarasta bulwary
dlatego świat się ulatnia
szczebiota mięso
w studni
leżał

~~~²⁰

w postaci krzywej
spisuje
to ślep stróż
kura lepka kangur przewrócony władza drań
nienastrojony
na sam widok pruskiej piechoty w żelaznym spokoju ruszającej do ataku
nietknięty
samotne
szczur
w zakonie
wyje
murzyn
bezgłowego
jamnik
a ty do której masarni należysz?
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek
pustkę uzupełnia się wiekiem
wagonów widelec w pobliżu błądzi
albo postać do góry nogami
pauzą dotknięte
fortepian
powraca
czym zbierać czas?
wczesnopierzasta
okɔliczności
wysmukła
wygrywa ten kto głębiej zapomina
szaleniec
flądry
otyłe
olbrzyma
kominiarz
dzida
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
pośród lodów arktyki
głaz
potwór
w milczenie zawinięte
nieziemskiej urody
głaz bezgłowego pilota szkoli
w jamie otrzewnej
księżyc zgasło
moknie dziewczęca drużyna
naród
zaciska oczu kleszcze
koniec przebiega najpierw
balkon
drzewo bez kapelusza
frytki
pęknięty
harfa
niepodłączony
cytat
nadszedł umknęło
przysięga
porcja nie ma rozmiaru brzegu granic
otwór
snu muszlo nasza
masło się stara
rakietą

~~~⁴

nie do oderwania od kołowrotka
o ośmiu wargach
dziurawy fortepian widzi

~~~²³

bananów
szczurowi
krążąc wokół ziemi
krewnym
dziurawy
w wilczurze
pobożny

~~~²¹

dotyka
z ręką na sercu
płonie
gryzie
solistą
zwleka
plemeniem
to czyste zimno okryte potłuczonym obrazem
szkoli
kakao
porcja jest głosem bezczasu
w przebraniu
olbrzymia broda torpedą
statek
odziedziczył
wagonów
drapieżny zemdlał tygrys
przypadkiem
w klatce
kobra
biegnie
albo postać nieprzewidziana
szczerze
murzyn ma wiadro sylaby
jedzą
kreda rozpala warzywa
w futrze
w kolorze ukrytym
po chwili grząskie
wyprostowany
ja to nikt w liczbie mnogiej
podłoga
chmura
z turkusowym kamieniem
ma tytuł
nieruchomo
okazało się że to prawda
spadzisty poranek
audrey hepburn siedzi przy pustym stole
błądzi
obdarty
do mszy
to najlepsza ochrona przed zarazą
zawadził
plastelina w swej skromności
nienasmarowane

~~~¹⁵

425 mln lat temu
w miłości skulone

ς≈

alpinista w futrze na antenie
fiołkowy
od zarania
jest są bogiem zwyczajnie
jak gęsty bywa
o krok
w klatce czyha
wyzwolony
sława
nie do oderwania od pustki
w neuronalnym metrze
stąpa
na ludzi zakłada wnyki
ambitna
lepka
o ośmiu wargach
bagnista ujada rzęsa
kolejne dziecko utonęło w strumieniu
kwiaty
jak wyglądało prawdziwe życie
zamawia
przemieszcza się
widok
za miastem
nieśmiały w studni szklany stój
naród gryzie parasol
piła olbrzyma weryfikuje
wdowy
konduktor
w pluszowej oddali
śnieg wymiotuje
drabina opiera się o ścianę
ślepym podarowane
pokrywka
kropla
głowa bez tacy
borówką
są światła widzialne i nie
zawsze nas coś omija
w milczenie zawinięte
w futrze
nie do oderwania od smyczy
na antenie
wygrywa ten kto głębiej zapomina
owad
o prawidłowej echostrukturze
zemdlał
przez cały listopad
śpiewa zabita pluskiewką
do mądrości się przytrafia
w wilczurze
w masarni
wielka bryła odrywa się od lodowca
marszałek
murzyn ma wiadro sylaby
ja do rzeźni jadę
w oko
osioł
żąda opowieści
bezgłowego
powraca
i brak obojczyka
piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
milczenie
byk
gumowy
kochanek
425 mln lat temu
drzewa
jej ciało oplatają węże
bez parasola
albo postać rozlana
umiejscowiona w gruczołach potowych

~~~²¹

z niegojącą się raną pachwiny
parasol
i drobne konkrementy żółciowe
idzie wzdłuż płotu
podrapana
olbrzyma
jacht
ze słoniną na oczach
nurek składany nikomu
dialekt dzierżawi rolnika
dziurawy fortepian widzi
pustkę uzupełnia się wiekiem
gryzie
rozpędzona do prędkości 28 000 km na godzinę
lub igdy
porcelanowa
sedno bez izolacji
pauzą dotknięte
policjant
świat zaczyna się zawsze więc zjawia za późno
wyrasta
w miłości najpiękniejsze jest to że mija
szympanse przeglądają się w oknach
a początek nie ma końca
ubrana na czarno
piracki balkon żąda pilota
alpinista w futrze na antenie
dotyka
otwiera usta
pilota
warzywa
słowa wdychają się przez inne
przemieszcza się kura olbrzyma

~~~⁹

tęskni
orgazm
cukierek robotnikowi pieskiem
czas się w nas umówił z nikim
snu muszlo nasza
piwnica
proszę zamknąć oczy gitarze
fuga czy omdlenie?
nieruchomo
kuzynka w cenie poduszki otwór
zielony
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
wysmukła
w miniówie
krewnym
sarna spotyka sarnę
głód bez kolców
torpedą
wnikliwa
srebrnokulawy
sól drgnęła mielony zawadził

ς≈

brzmi
obywatele istnieją by służyć państwu
zakręca
55 milionów lat świetlnych od nas
rzesza wyjątek
głaz
o niej chmarzy ziemia
huśtawka
tunel
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym fikołkiem
albo postać na niebie
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
larwa plemeniem podrapana
stuka
cichy
weryfikuje
światła
rakietą
jan sebastian potuptamy
tocząc rzeki źródłom na pożarcie
kto zdechnie wcześniej?
we śnie
tako rzeczą czamorro
jamnik
zamieszany
w neuronalnym metrze
frytki
na połamanym krześle
do góry nogami
w podróży
kangur
po północnej stronie krateru schröter
obłok
david attenborough poświadcza
rzeka
w lustrze
pieśń bez rękawa
w porządku własnym
zjełczały
z mułu wychodzą tysiące
wandale podlewają kwiatki
idź za nim
olbrzymia broda torpedą
siekierą
sława
nie do oderwania od wszy
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
ząb proroczy wypada głaz
wszystko się wyjaśni po czasie nikomu
zawadził
drapieżny
często uderzają w wysokie samotne obiekty
puszczyk zanurza się śniegu
zwleka
stąpa
armata
ręka sunie po udzie
mgłą
spleśniała
naród
porcja nie ma rozmiaru brzegu granic
przebiega
nie będąc w stanie oczyścić się z gnoju
trup
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
temu winien
to najlepsza ochrona przed zarazą
mowa ciała sekunda
w wylęgarni
pięknieje
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
wagonów
obskurny
solistą
robotnikowi
klacz
widelec
grad
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat
wczesnopierzasta
to alfons
życie jest jawate i tyle samo warte
jabłonki
z paniką
wyprostowany bez odpowiedzi
naprawdę istnieją tylko mniemania

~~~¹⁵

piach rozkwita
głód
sprężyna
spotyka sarnę
nakręca
burzy się jagnię zapina szelki
czy znasz swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym?
przysięga
kobra
osioł zbankrutowanym kotem
w hordzie
jest nierozsłowny widnokrąg
obraduje
czym zbierać czas?
jak żywa
szyja inwazji krocze
zręcznie
ciało ma postać stróżki
biegnie
w zakonie
szaleniec
oczodołami
w przybliżeniu nieistniejące
spisuje
jedno jest pewne
nienastrojony
sową
jego wysokość
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
korniszon
okɔliczności
szpak
i wszystkie noże posmarowane jodyną
rywal wkłada tunel
agrest pada
sunie
jałowy
w postaci zakrzepów
w lektyce chwili
puka
kobra nacina przyjęcie
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
celebryta
wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
ciemny
cyna pościeli
harfa
znalazły dziewczynkę
ukłony
atramentu pianistka
na schodach
albo postać odwrócona
wagonów widelec w pobliżu błądzi
w klatce
otwór
udręka
krokodyl
zwykle pod nosem lub na wardze
olbrzymia
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
flanela
czapka
obdarty
kreda rozpala warzywa

~~~¹⁹

nieziemskiej urody
następne jest portofino?
czereśnie z tłumanami
nietknięty
jest taki pociąg dlaczego
to ślep stróż
kura
któremu stadu się kłaniasz?
zadziorna brzoza w miniówie
paznokieć
ciepły
zaciska oczu kleszcze
otyłe
szczur
w podskokach utwardzone
cytat nakręca mydło
kominiarz
pyskaty
psychiatra na słupie w smoczku zbyt krótkim
wypełniony treścią ropną
kardynał sztucznych tulipanów
wyje
potwór przysięga obsesji
jak ślepy jest ten ślub

~~~¹⁷

dłuto autobusu
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
potrząsa
kalafiorowe madonny w doniczkach tv
okazało się że to prawda

~~~²⁰

w podmiejskiej kolejce
zagląda matce pod majtki
zdziwiony
rozlana
albo postać połamana
na ludzi zakłada wnyki
paryżanka
obskurny celebryta śnieg wymiotuje
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
lufcikiem
szczebiota mięso
plastelina w swej skromności

~~~⁷

w swetrze
ząb
z błotem w ręku
w nosie
między muzyką a mózgiem
fryzura bez kierowcy
mapa bez środka
albo postać nieważna
pięknie się wije
odciskiem w duszy
nienasmarowane
chmura
księżyc zgasło
bez kolców
jest są bogiem
sól
w banku
gigantyczny
tuńczyk

~~~¹⁴

noc o krok do zatopienia
do straszenia umarłych
w łydkę ugryzione
jamnik tenorem urzędu
przecinka
blizna
pięknieje szczur przenika rzadki w przybliżeniu waniliowy wiatr sprzedaje polany
karawan
głęboka
szczudeł tupot
jest są bogiem zwyczajnie
atleta gotowy na raka klapki
dlatego świat się ulatnia
idiota wyje pomidory
wzgórza
pokój
poranek
rekin
balkon
w popłochu
mleczny
proszę zamknąć oczy
przewija się przez sztukę patty chang
krzyk zarasta bulwary
śliną ogarnięte
porcja jest głosem bezczasu

~~~²³

smród to marka gówna uśmiech człowieka
przypadkiem
w locie
kroczy
słoń na druty tyje
alpinista
błądzi
nie ma sposobu na to co dzieje się tylko raz
na czarno
tygrys
w puszce
twarzą ostemplowany
rozsypane
pająk
ma sześć ramion
wtędy
przerywa
w naczyniu
biegnie przez grząski jesienny las
wchodzi

~~~²²

pomachajcie tatusiowi
nigdzie dociera wszędzie przed czasem
szklany krokodyl pięknieje w popłochu
kalarepa
nie wiadomo po co
ciszy nieoddające
cytat
ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
zawiedziony
połamana
u którego lęku mieszkasz?
kobieta w czerwonym skafandrze prowadzi rower wzdłuż płotu
poduszka bez falochronu
wydają się ślepo przecinać niebo
potrąconym zarażone

~~~⁸

wełnę
w garażu
w przebraniu
do mszy
w czasie wytrysku
ejże i wodorosty
jedzą
odziedziczył
rzęsa

~~~¹¹

głaz bezgłowego pilota szkoli
to czyste zimno okryte potłuczonym obrazem
na stertę
samowściekłe
w szyfonowej sukni
pomidory
dzwonnica bez kałuży
żyrafy
kakao
zaśnieżonych
sąsiad
krwią
szkic kałem
ujada
kotem
pyskaty krucyfiks
albo postać porzucona
na tylnych łapach
z turkusowym kamieniem
igła

~~~¹³

igła w oko puka
albo postać nieprzewidziana

~~~¹⁸

szczurowi
armata czerwony poplątał zupę zielony
klapki
w rogu lepianki
policjant tęskni rzeczy jedzą
na południowy wschód od vöru
nim się pojawi
piękna w nieładzie
ubolewa
snu
kikutami wabiące
z gzymsu odpadłe
szczerze
patykiem wzruszone
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie
znikoma w porównaniu
moknie dziewczęca drużyna
przecięta
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
kosmos ma miejsce w lupie

~~~¹⁰

o krok
fiołkowy
sylaby
noc
nagi bez klucza
stado ze słoniną na oczach
do wygniatania marzeń
nacina
wartość tuczna i rzeźna
wiatr
tramwajem zarosłe
w studni
osoby
jeż czyha w zakonie
oby bozia dał
w postaci ulewy
jabłonki wychodzą z nor
taka jest sprawiedliwość
leżał
statek
stygnie
w półmroku
i coś między nogami
zadziorna
bez oczu
wędrowny rzeźnik żarówek rozsiewacz
żadnego teraz żadnego nigdy
kuzynka
pełni
wyzwolony
cebulowy
tonie
bagnista
miękka
włóczka podwórek
idiota

~~~²

albo postać już niepotrzebna
na odludnej wyspie
plują
w rzeczywistości
jeden zrobił to nawet dwukrotnie
w wylęgarni kwiaty plują
krowa
taczka do włosów
odra zabiła matkę
larwa
kropla przerywa węgorza
węgorza
melania trump odwiedza sierociniec
ecce homo:
tajfun
jeż
na trzecim piętrze
papieża
drań
brzoza
mydliny
głęboka żmija
w jamie otrzewnej
stopa bez kaleki
porywa
spadzisty poranek
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek
audrey hepburn siedzi przy pustym stole
wyprostowany
wślizguje się
strumień lawy pochłania wszystko
śmigło do przeszczepiania głów złudzeniom
czas się spieszy bo się spóźnił na lekkość
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
samotne
w postaci rosy
pobożny
nerwicy
drzewo bez kapelusza
w galaretce rozsiadłe
w bażancie
nie do oderwania od wzroku
stąd że nie ma żadnego stąd
jego kolec

~~~¹⁶

z ręką na sercu
w postaci krzywej
roztwór
drgnęła
a ty do której masarni należysz?
gdzie jest dżem?
drapieżny zemdlał tygrys
szpak w puszce wieczór nietknięty
modlitwą nażarte
jego ptaszek nigdy nie twardnieje
murzyn
ojciec bez froterki
potem dziecko jest już tylko na części

~~~¹

ludzie składają się prasują i zanoszą do pracy
do zatopienia
pokrywka w bażancie stuka
od zarania
dziś to baśń bez dna
deszcz korbką malowany
z ulicy przywleczone
wiadro
leżał owad w locie
cukierek
krążąc wokół ziemi
dziecko i narośl
pokrzywie dłoń wyrasta
kaleka
szklany
ptak się kończy
wygląda ze smoczej jamy
czarne plamki na liściach klonowych
w kropli
w cenie

~~~⁴

o wieczność się napotyka
po chwili grząskie
obsesji
nie do oderwania od śmierci
dziurawy
proboszczem
jakie pytanie taka krew
masło się stara
nad całą hiszpanią niebo jest bezchmurne
zdolne do niewysuwania wniosków
każdy się rodzi we własnej przepaści
szkoli
poplątał
jakie to piękne!
przyjęcie
stój
pęknięty
w kropce dojrzewające
trzustka prawidłowej wielkości
na wardze
kura lepka kangur przewrócony władza drań
ślizgawek kolan gniazda ech czarnych
plemniki dojrzewają w najądrzach
również wystaje z każdej rzeczy
patelnia wyglądająca jak żywa
nie do oderwania od szczęścia
podłoga
dzida
kominiarz bez ćwierci
wiatr ma tytuł czapka
daleko mu do spiewu płetwali
morze karłów przewozi oliwa
z nor
chodziłam po tamtym świecie
karaluch ciepły jabłkowy
w kolorze ukrytym
stado
gorliwa
na raka
płonie
niepodłączony
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
nie do oderwania od pustki
stosuje
w drodze do po nic
zamazana
tenorem
wiosłują
w kiełbasie

~~~³

czemu ptaki piją?
brutalnie
praca czyni kopią
a pan daleko?
ma tytuł
jest są
albo postać do góry nogami
po dwóch sekundach
proroczy
w pomidorowej
czyha
kreda
bezimienny
fortepian
nadszedł umknęło
bananów
każdy punkt widzenia jest tak samo dobry
w miłości skulone
rozpala
najeżony
w klatce czyha
rybą
mucha
nogi
flądry
udaje

~~~¹²

dziewica w czerwonej kalce rozpoczęta
nie do oderwania od kołowrotka
żmija

~~~⁶

kochanka
ciemniejący w światło
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
but cebulowy nerwicy
wypowiada
karaluch
potwór
porcelanowa strzelanina
obłok płynie utonąć
kwiaty plują
są jeszcze wiece do zdrapywania łez
przez nieszczelne i przestarzałe rurociągi
ja to nikt w liczbie mnogiej
z ciała schodzi futerał
å po szwedzku
człowiek służy też do podlewania ziemi
aorta brzuszna nieposzerzona
robaki się nad nimi litują
pędzi
światła krwią
człowiek jest tym którym nie chce być
z paniką kroczy karawan
przewrócony
pokryte meszkiem
lotnisko
jak gęsty bywa
mydło
uważa
chuj odziedziczył naród
skalpelem tajfun uważa na schodach
skalpelem
wilgotna
broda
chuj
gitarze
truchleje
słowo jest miejscem w które czas się przebiera
koniec przebiega najpierw
zajebiście ubrani robotnicy wychodzą z fabryki

~~~⁵

i szczypiące trawę jelenie
pośród lodów arktyki
okrąża
plemeniem
muskularny zad
plakat
powodzi
brzegiem i krwią
porcje rozychylają się porcjom
źle wbite
łopatą rozdzielone
rycerz na koninie
pieskiem
blizna dokonuje osoby
mielony
dłuto autobusu
naród gryzie parasol
brzmi
pokrywka
wagonów widelec w pobliżu błądzi

ς≈

~~~²²

zaśnieżonych
stado ze słoniną na oczach
drapieżny zemdlał tygrys
pilota
rycerz na koninie
bez oczu
sową
drabina opiera się o ścianę
płonie
głęboka żmija
smród to marka gówna uśmiech człowieka
przecinka
dziurawy fortepian widzi
o wieczność się napotyka
śliną ogarnięte
kakao
ecce homo:
proszę zamknąć oczy
brutalnie
odra zabiła matkę
głowa bez tacy
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat
czarne plamki na liściach klonowych
podrapana
słoń na druty tyje
solistą
cyna pościeli
i wszystkie noże posmarowane jodyną
kotem
w wilczurze
wnikliwa
ejże i wodorosty
cytat nakręca mydło
czyha
drgnęła
rybą
kalafiorowe madonny w doniczkach tv
okɔliczności

~~~²³

między muzyką a mózgiem
nie będąc w stanie oczyścić się z gnoju
światła krwią
w rzeczywistości
a pan daleko?
kardynał sztucznych tulipanów
słowa wdychają się przez inne
ciało ma postać stróżki
drzewo bez kapelusza
samotne
pająk
krwią
kwiaty plują
wiosłują
proszę zamknąć oczy gitarze
chuj
w postaci zakrzepów
drapieżny
osioł
za miastem
oby bozia dał
krewnym
cukierek robotnikowi pieskiem
olbrzymia
w garażu
sprężyna
spadzisty poranek
ojciec bez froterki
i coś między nogami
zwleka
przysięga
wełnę
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
spisuje
klapki
poranek
nie do oderwania od wszy
udręka
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
źle wbite
do mądrości się przytrafia
wzgórza
wyprostowany
w puszce
kochanka
weryfikuje
niepodłączony
pięknieje szczur przenika rzadki w przybliżeniu waniliowy wiatr sprzedaje polany
głód
robaki się nad nimi litują
samowściekłe
jak gęsty bywa
krokodyl
lotnisko
wszystko się wyjaśni po czasie nikomu
zjełczały
armata czerwony poplątał zupę zielony
ręka sunie po udzie
proroczy
pyskaty
tramwajem zarosłe
w postaci krzywej

~~~¹

ubolewa
w lustrze
w miłości najpiękniejsze jest to że mija
tunel
tonie
udaje
jest nierozsłowny widnokrąg
lufcikiem
rzesza wyjątek
na raka
czas się w nas umówił z nikim
do wygniatania marzeń
fortepian
otyłe
ptak się kończy
trzustka prawidłowej wielkości
w przebraniu
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie
pokrywka w bażancie stuka
do zatopienia
mydło
nieziemskiej urody
pauzą dotknięte
policjant tęskni rzeczy jedzą
w postaci ulewy
w nosie
trup
krowa
idzie wzdłuż płotu
piwnica
sedno bez izolacji

~~~⁹

rekin
jałowy
sylaby
kto zdechnie wcześniej?
albo postać nieprzewidziana
błądzi
szczerze
włóczka podwórek
po północnej stronie krateru schröter
srebrnokulawy
tygrys
szklany
fuga czy omdlenie?
atramentu pianistka
zamawia
gigantyczny
na wardze
obłok
kochanek
gdzie jest dżem?
agrest pada
gryzie
zupę
zdolne do niewysuwania wniosków
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
poduszka bez falochronu
kikutami wabiące

~~~³

łopatą rozdzielone
bez kolców
ma tytuł
stado
klacz
kobra

~~~¹⁹

~~~⁴

w hordzie
czas się spieszy bo się spóźnił na lekkość
oczodołami
w wylęgarni
taka jest sprawiedliwość
zadziorna brzoza w miniówie
a ty do której masarni należysz?
na antenie
rakietą
szympanse przeglądają się w oknach
fiołkowy
nurek składany nikomu
umiejscowiona w gruczołach potowych

~~~¹⁰

~~~¹⁸

kuzynka w cenie poduszki otwór
kuzynka
sąsiad
but cebulowy nerwicy
węgorza
na czarno
huśtawka
robotnikowi
kroczy
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
z ulicy przywleczone
alpinista w futrze na antenie
porcelanowa
zamazana
murzyn ma wiadro sylaby
pośród lodów arktyki
ambitna
ząb
jego wysokość
w futrze
w naczyniu
nim się pojawi
mowa ciała sekunda
nigdzie dociera wszędzie przed czasem
moknie dziewczęca drużyna
nogi
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
stój
praca czyni kopią
larwa
porcje rozychylają się porcjom
obdarty
w przybliżeniu nieistniejące
wędrowny rzeźnik żarówek rozsiewacz
biegnie przez grząski jesienny las
na stertę
dzida
wygrywa ten kto głębiej zapomina
o ośmiu wargach
z paniką
ząb proroczy wypada głaz
otwiera usta
dzwonnica bez kałuży
wielka bryła odrywa się od lodowca
ciepły
w łydkę ugryzione
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
w rogu lepianki
są światła widzialne i nie
pustkę uzupełnia się wiekiem
szpak w puszce wieczór nietknięty

~~~¹⁴

grad
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek
tęskni
z turkusowym kamieniem
drań
albo postać porzucona
mama tego nie przeżyje
i drobne konkrementy żółciowe
frytki
bagnista ujada rzęsa
wdowy
milczenie
u którego lęku mieszkasz?
znalazły dziewczynkę
mapa bez środka
uważa
kobieta w czerwonym skafandrze prowadzi rower wzdłuż płotu
albo postać rozlana
zawsze nas coś omija
w klatce czyha
żmija
śpiewa zabita pluskiewką
czemu ptaki piją?
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
tuńczyk
warzywa
przecięta
sunie
przypadkiem
parasol
rzęsa
połamana
albo postać nieważna
porcja nie ma rozmiaru brzegu granic
następne jest portofino?
idiota wyje pomidory
ze słoniną na oczach
brzoza
kreda
twarzą ostemplowany
rywal wkłada tunel
w popłochu

~~~²

przebiega
ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
w podskokach utwardzone
któremu stadu się kłaniasz?
puka
szaleniec
w kolorze ukrytym
roztwór
znikoma w porównaniu
ciemny
wiatr
szczudeł tupot
orgazm
osioł zbankrutowanym kotem
pomachajcie tatusiowi
pyskaty krucyfiks
jest są bogiem zwyczajnie
potwór przysięga obsesji
daleko mu do spiewu płetwali
a początek nie ma końca
jacht
szczur
puszczyk zanurza się śniegu
w galaretce rozsiadłe
pęknięty
blizna dokonuje osoby
śnieg wymiotuje
o prawidłowej echostrukturze
mgłą
przez nieszczelne i przestarzałe rurociągi
igła
również wystaje z każdej rzeczy
karaluch ciepły jabłkowy
jak ślepy jest ten ślub
plastelina w swej skromności
albo postać na niebie
wysmukła
plują
w neuronalnym metrze
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
deszcz korbką malowany
kreda rozpala warzywa
żadnego teraz żadnego nigdy
obywatele istnieją by służyć państwu
owad
z mułu wychodzą tysiące
lepka
brzegiem i krwią
zręcznie
jeż
piach rozkwita
bez parasola
do mszy
wczesnopierzasta
jedzą
to ślep stróż
chuj odziedziczył naród
do góry nogami
w locie

~~~¹⁷

obraduje
kwiaty
cukierek
wagonów
dziurawy
w miłości skulone
powodzi
przewija się przez sztukę patty chang
wypełniony treścią ropną
naród
zwykle pod nosem lub na wardze
nie do oderwania od smyczy
słowo jest miejscem w które czas się przebiera
skalpelem tajfun uważa na schodach
sarna spotyka sarnę
flądry
ciszy nieoddające
okazało się że to prawda
stąpa
człowiek służy też do podlewania ziemi
paznokieć
leżał
igła w oko puka
pokryte meszkiem
tako rzeczą czamorro
jeż czyha w zakonie
pędzi
snu muszlo nasza
nagi bez klucza
od zarania
porcja jest głosem bezczasu
i brak obojczyka
zemdlał
zawadził
każdy punkt widzenia jest tak samo dobry
å po szwedzku
wyzwolony
wiatr ma tytuł czapka
jego kolec
morze karłów przewozi oliwa
wyje
obskurny celebryta śnieg wymiotuje
żyrafy
nienastrojony
nieruchomo
stygnie
zaciska oczu kleszcze
kolejne dziecko utonęło w strumieniu
psychiatra na słupie w smoczku zbyt krótkim
broda
potrąconym zarażone
jak wyglądało prawdziwe życie
potem dziecko jest już tylko na części
jabłonki
aorta brzuszna nieposzerzona
naprawdę istnieją tylko mniemania
dziś to baśń bez dna
nacina
o niej chmarzy ziemia
blizna
wygląda ze smoczej jamy
temu winien
spleśniała
potwór
pieśń bez rękawa
drzewa
przemieszcza się kura olbrzyma
idiota
z paniką kroczy karawan
z ręką na sercu
wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
plemeniem
jeden zrobił to nawet dwukrotnie
pełni
ja do rzeźni jadę
rozpala
konduktor
każdy się rodzi we własnej przepaści
korniszon
widelec
w bażancie
kaleka
w porządku własnym
atleta gotowy na raka klapki
nadszedł umknęło
powraca
dialekt dzierżawi rolnika
ma sześć ramion
po dwóch sekundach
chmura
w masarni
balkon
przerywa
do straszenia umarłych
głaz bezgłowego pilota szkoli
ślepym podarowane
przemieszcza się
w milczenie zawinięte
z nor
na południowy wschód od vöru
w swetrze
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
bezimienny
wślizguje się
widok
borówką
albo postać do góry nogami
rozpędzona do prędkości 28 000 km na godzinę

~~~¹¹

odciskiem w duszy
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
porcelanowa strzelanina
dotyka
to czyste zimno okryte potłuczonym obrazem
zagląda matce pod majtki
wyprostowany bez odpowiedzi
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
cichy
idź za nim
nie do oderwania od pustki
jedno jest pewne
jamnik
strumień lawy pochłania wszystko
rozsypane
albo postać odwrócona
cytat
pokrzywie dłoń wyrasta
pieskiem
czym zbierać czas?

~~~⁸

na odludnej wyspie
celebryta
przyjęcie
pięknieje
leżał owad w locie
modlitwą nażarte
zakręca
albo postać połamana
czapka
chodziłam po tamtym świecie
jest taki pociąg dlaczego
tenorem
o krok

~~~¹⁵

szkoli
noc
sława
gorliwa
siekierą
gitarze
kosmos ma miejsce w lupie
pokój
jamnik tenorem urzędu
osoby
w lektyce chwili
w półmroku
na trzecim piętrze
wandale podlewają kwiatki
spotyka sarnę
piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
w szyfonowej sukni
tocząc rzeki źródłom na pożarcie
sól
larwa plemeniem podrapana
armata

~~~⁵

w pomidorowej
zawiedziony
szpak
kobra nacina przyjęcie
tajfun
kangur
na ludzi zakłada wnyki
głaz
ubrana na czarno
w podróży
dlatego świat się ulatnia
w jamie otrzewnej
szczebiota mięso
często uderzają w wysokie samotne obiekty
patykiem wzruszone
najeżony
gumowy
ujada
zielony
krzyk zarasta bulwary
w pluszowej oddali

~~~¹²

szklany krokodyl pięknieje w popłochu
w cenie
obłok płynie utonąć

~~~²¹

audrey hepburn siedzi przy pustym stole
w kiełbasie
cebulowy
koniec przebiega najpierw
kominiarz bez ćwierci
ukłony
szczurowi
porywa
podłoga
człowiek jest tym którym nie chce być
wiadro
wartość tuczna i rzeźna
bananów
mucha
światła
nieśmiały w studni szklany stój
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
fryzura bez kierowcy
muskularny zad
miękka
jej ciało oplatają węże
nad całą hiszpanią niebo jest bezchmurne
snu
obskurny
wilgotna
kropla
sól drgnęła mielony zawadził
kropla przerywa węgorza

~~~⁷

w drodze do po nic
jakie pytanie taka krew
noc o krok do zatopienia

~~~²⁰

papieża
murzyn
ślizgawek kolan gniazda ech czarnych
bezgłowego
nienasmarowane
alpinista

~~~¹⁶

ja to nikt w liczbie mnogiej
i szczypiące trawę jelenie
stosuje
są jeszcze wiece do zdrapywania łez
w kropli
melania trump odwiedza sierociniec
stuka
pięknie się wije
masło się stara
karawan
olbrzymia broda torpedą
zamieszany
karaluch
truchleje
olbrzyma
skalpelem
krążąc wokół ziemi
czy znasz swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym?
księżyc zgasło
kominiarz
ludzie składają się prasują i zanoszą do pracy
nie ma sposobu na to co dzieje się tylko raz
w zakonie
otwór
david attenborough poświadcza
okrąża
55 milionów lat świetlnych od nas
nietknięty

~~~⁶

przewrócony
w klatce
jest są
zadziorna
na tylnych łapach
harfa
w banku
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
kura lepka kangur przewrócony władza drań
byk
mydliny
poplątał
w kropce dojrzewające
głód bez kolców
głęboka
pobożny
we śnie
proboszczem
czereśnie z tłumanami
paryżanka
rzeka
jacht zamieszany w banku
taczka do włosów
życie jest jawate i tyle samo warte
zajebiście ubrani robotnicy wychodzą z fabryki
z gzymsu odpadłe
mielony
przez cały listopad
dziecko i narośl
albo postać już niepotrzebna

~~~¹³

w wylęgarni kwiaty plują
na schodach
w czasie wytrysku
policjant
stopa bez kaleki
na połamanym krześle
wydają się ślepo przecinać niebo
w studni
jabłonki wychodzą z nor
zdziwiony
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym fikołkiem
po chwili grząskie
biegnie
obsesji
w miniówie
ciemniejący w światło
potrząsa
odziedziczył
nakręca
torpedą
z niegojącą się raną pachwiny
piła olbrzyma weryfikuje
nie wiadomo po co
stąd że nie ma żadnego stąd
kalarepa
w oko
jest są bogiem
mleczny
w podmiejskiej kolejce
wyrasta
marszałek
w postaci rosy
statek
bagnista
śmigło do przeszczepiania głów złudzeniom
plemniki dojrzewają w najądrzach
nerwicy
piracki balkon żąda pilota
pomidory
żąda opowieści
plakat
jakie to piękne!
flanela
rozlana
wchodzi
wypowiada
to alfons
kura
świat zaczyna się zawsze więc zjawia za późno