słowa wdychają się przez inne
gęsta
w studni
ręka sunie po udzie
księżyc zgasło
na połamanym krześle
płonie
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
w słodycz upadła
w kolorze ukrytym
5 piąstek raju
jakie pytanie taka krew
burzy się jagnię zapina szelki
prawda jest tak szybka że
bagnista ujada rzęsa
jabłonki
na skale posadzona
wiosłują
w obcisłej spódnicy
najeżony
albo postać już niepotrzebna
szklany
mruga pogrzebacz
rycerz na koninie
włóczka podwórek
za pomocą gdyby
konduktor
ludwik wittgenstein reflektorem goplany omiata toń wisły
chodziłam po tamtym świecie
rozbryzgując kałuże
karaluch
prześcieradło się po nim lepi
albo postać do góry nogami
albo postać odwrócona
kartonowa pomarańcz na przedmieściach wanien
kwiaty plują
ze wschodu nadciąga trzech mężczyzn w kominiarkach
każda rzecz jest żadna
ukłony
jakie to piękne!
motyl w postaci cielska
nietknięty
w klatce
w żegiestowie leje
data złomowania nie znana
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
modlitwą nażarte
narew zgubiła ogon
cudownie wąski
gigantyczny
w części wetknięta
ukryty w przymrozku
początek świata jest wszędzie
w postaci rosy

z ręką na sercu
jeż czyha w zakonie
fryzura bez kierowcy
jedno jest pewne
w porządku własnym
a pan daleko?
cieniów poutrącanych – 4
drapieżny zemdlał tygrys
pyskaty krucyfiks
dziurawy fortepian widzi
mięso
wielkości niezapisanej myśli
że robimy kupę jest ważniejsze niż to że rodzimy dzieci
ciemniejący w światło
łóżeczka z domu dziecka gryzą trawę
stąd że nie ma żadnego stąd
wilgotna
srebrnokulawy
albo postać podarta
albo postać nieważna
piegiem pochwalony
krzyk zarasta bulwary
leżał owad w locie
w trakcie przedrzeźniania mew
twarzą ostemplowany
dzwonnica bez kałuży
biegnie
sztuka polega na niezasłanianiu niewidzialnego
pełznie
kropla przerywa węgorza
albo postać na niebie
innego ratunku nie ma
tako rzeczą czamorro
samica pomidorowej
w nikąd dorosły
piach
wandale podlewają kwiatki
istoty wyższe mogą być tak małe że nigdy ich nie zobaczymy
o niej chmarzy ziemia
idiota wyje pomidory
w przybliżeniu nieistniejące
w drodze do po nic
powraca na ojczyzny łono
kropla od mroku
drzewo bez kapelusza
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
karaluch ciepły jabłkowy
w nadzieję rozsypane
w trakcie nienastępowania
snu muszlo nasza
olbrzyma
proszę zamknąć oczy gitarze
przemieszcza się kura olbrzyma
nurek składany nikomu
ja do rzeźni jadę
mniemają
albo postać porzucona
żyrafy
oczodołami
dialekt dzierżawi rolnika
kłaki na marynarce dowodzą istnienia innych nieujarzmionych światów
i inne niepodobne
piach rozkwita
w locie
rekin lat temu
o ośmiu wargach
piła olbrzyma weryfikuje
dlatego że nie ma żadnego dlatego
płatki bez odpowiedzi
w niemowlę zapatrzona
w drohobyczu
w futrze
pozłacane świnie
wiatr wspina się na lipę
cyrklem zainfekowana
zatrzymuje się przed lustrem w korytarzu ale nie poznaje nikogo
albo postać rozlana
igła w oko puka
salony meblowe szczekają w zwolnionym tempie
po 17 latach życia pod ziemią
mielony
szpak w puszce wieczór nietknięty
przegryziony
dążąc do doskonałości
krawiec w postaci ulewy
albo postać nieprzewidziana
głaz bezgłowego pilota szkoli
śnieg wymiotuje
klacz
sprężyna
5 świętych – 2 wodorosty ≈ 3 zakręty
niechcąco powabne
nic się nie dzieje w lanckoronie
na szczycie wysokiego źdźbła trawy
chuj odziedziczył naród
otruta
śniegiem przybita
popękane ważki
bóg nie do oderwania od wszy
obdarty
bez końca panna włosie
but cebulowy nerwicy
mgłą
deszcz korbką malowany
i bez kropki
w przebłysku samotności
jamnik tenorem urzędu
w wilczurze wnikliwa płonie sprężyna
wielkości za późno
nasz adres:
pokrzywie dłoń wyrasta
sową
david attenborough poświadcza
łóżeczka z domu dziecka spadają z drzew
jest też kula kapusty żaden bóg nie ma dość sił by ją unieść
kakao
dźwig do suszenia sutann
łóżeczka z domu dziecka zdejmują majtki
ςɔ
jabłonki wychodzą z nor
niepodłączony
jest taki pociąg dlaczego
siekierą
późnym wieczorem ks. józef tischner odwozi młodą reporterkę do jej oddalonego o 30 km domu
czas spierdala przez odludzie w tłumie
piorun bez spojrzenia
w milczenie zawinięte
wagonów widelec w pobliżu błądzi
proboszczem
czyha
jakoś idzie dorsz w torbie
żeglarze prasują morza
w miniówie
w krzywdzie zbyt kusej
irlich bron. z córką i boną żona dr. w-wa
jack kerouac wchodzi do łóżka helen weaver
huśtawka
człowiek nie do oderwania od smyczy
marszałek zaśnieżonych w gumowej kiełbasie
torpedą
fiołkowy
szczudeł tupot
grad
tramwajem zarosłe
wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
rzęsa
łóżeczka z domu dziecka lepią bałwana
krowa stół i oklaski to najfajniejsze zwierzęta
audrey hepburn siedzi przy pustym stole
zamazana
kobra nacina przyjęcie
zręcznie tonie