połamana żmija

połamana
olbrzyma
blizna
trup
cyna pościeli
sąsiad
daleko mu do spiewu płetwali
2 miliardy igieł
albo postać porzucona
ząb
cichy
pięknie się wije
przerywa
przez cały listopad
ślizgawek kolan gniazda ech czarnych
w neuronalnym metrze
55 milionów lat świetlnych od nas
któremu stadu się kłaniasz?
papieża
olej na płótnie
szczurowi
jest nierozsłowny widnokrąg

~~~¹⁰

ciepły
bez kolców
w lustrze
w postaci ulewy
w postaci krzywej
obywatele istnieją by służyć państwu
pustkę uzupełnia się wiekiem
światła
balkon
o ośmiu wargach

~~~⁵

karaluch
noc
owad
konduktor
skalpelem
jałowy

~~~²

zwleka
chodziłam po tamtym świecie
na czarno
umiejscowiona w gruczołach potowych
udaje
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
prześcieradło się po nim lepi
przyjęcie
w kolorze ukrytym
dzida
sól
wygrywa ten kto głębiej zapomina
piach rozkwita
nadszedł umknęło
jeż czyha w zakonie
w obcisłej spódnicy
słowa wdychają się przez inne
najeżony
cebulowy
olbrzymia
pęknięty
drapieżny zemdlał tygrys
stój
but cebulowy nerwicy
mucha
warzywa
wydają się ślepo przecinać niebo
szyja inwazji krocze
leżał
zajebiście ubrani robotnicy wychodzą z fabryki
pieskiem
człowiek jest tym którym nie chce być
biegnie
srebrnokulawy
szczebiota mięso
w hordzie
czapka
samotne
łotr na apostole uchylając powiekę
u którego lęku mieszkasz?
porcelanowa strzelanina
tygrys
fiołkowy
tramwajem zarosłe
mgłą
nienasmarowane
rywal wkłada tunel
pieśń bez rękawa

~~~¹²

przewija się przez sztukę patty chang
patelnia wyglądająca jak żywa
co rok gorzej z moim francuskim
wilgotna
szczerze
źle wbite
morze karłów przewozi oliwa
w wilczurze
wślizguje się
poranek
jak ślepy jest ten ślub
pełni
pauzą dotknięte
sylaby
głaz bezgłowego pilota szkoli
kalafiorowe madonny w doniczkach tv
zemdlał
mielony
w studni
potrąconym zarażone
broda
david attenborough poświadcza
wysmukła
jego ptaszek nigdy nie twardnieje
w półmroku
głód bez kolców
burzy się jagnię zapina szelki
zawsze nas coś omija
zwykle pod nosem lub na wardze
plakat
olbrzymia broda torpedą
tajfun
bez oczu
otwór
dziewica w czerwonej kalce rozpoczęta
czyha
przez nieszczelne i przestarzałe rurociągi
snu muszlo nasza
jak gęsty bywa
obskurny celebryta śnieg wymiotuje
albo postać rozlana
psychiatra na słupie w smoczku zbyt krótkim
dlatego świat się ulatnia
jest są bogiem
proszę zamknąć oczy
albo postać połamana
zręcznie
w przybliżeniu nieistniejące
lulu je jeżyny
stosuje
oby bozia dał
na stertę
wdowy
lub igdy
człowiek nie do oderwania od smyczy
w miniówie
szpak
w gardle
do góry nogami
ząb proroczy wypada głaz
klacz
powraca
bananów
pędzi
o krok
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
kwiaty plują
7/24
nagi bez klucza
kaleka
z gzymsu odpadłe
to ślep stróż
gumowy
tunel
to kruchość jest złotem
śmigło do przeszczepiania głów złudzeniom
zaciska oczu kleszcze
i drobne konkrementy żółciowe
tuńczyk
blizna dokonuje osoby
chciałabym umrzeć
kominiarz
harfa
sarna spotyka sarnę
kreda rozpala warzywa
w banku
dłuto autobusu
cukierek
o drga u rzeka i los targa
wyprostowany
tako rzeczą czamorro
pokrywka w bażancie stuka
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
poduszka bez falochronu
w jamie otrzewnej

~~~¹⁷

ptak się kończy
w rogu lepianki
rozpędzona do prędkości 28 000 km na godzinę
stado
noc o krok do zatopienia
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
stuka
cytat nakręca mydło
obraduje
w podskokach utwardzone
dziecko i narośl
wtędy
patykiem wzruszone
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat

~~~³

w nosie
głód
szpak w puszce wieczór nietknięty
sunie
nie wiadomo po co
proroczy
krzyk zarasta bulwary
albo postać odwrócona
księżyc zgasło
obłok
drzewo bez kapelusza
drapieżny
wartość tuczna i rzeźna
wczesnopierzasta
ujada
nurek składany nikomu
lotnisko
sedno bez izolacji
zagląda matce pod majtki
wełnę
jakie to piękne!
borówką

ς≈

piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym fikołkiem
w przebraniu
stąd że nie ma żadnego stąd
murzyn ma wiadro sylaby
ejże i wodorosty
milczenie
powodzi
krążąc wokół ziemi
pomachajcie tatusiowi
ciemny
samowściekłe
z ulicy przywleczone
piracki balkon żąda pilota
jedzą
rekin
rozlana
klapki
na ludzi zakłada wnyki
życie jest jawate i tyle samo warte
śliną ogarnięte
ręka sunie po udzie
w drodze do po nic
z niegojącą się raną pachwiny
wypowiada
szympanse przeglądają się w oknach
cytat
w popłochu
po północnej stronie krateru schröter
kosmos ma miejsce w lupie
pyskaty
roztwór
wygląda ze smoczej jamy
przemieszcza się
grad
a pan daleko?
dzwonnica bez kałuży
kotem
zadziorna brzoza w miniówie
pobożny
rzęsa
wyzwolony
kobra
kolejne dziecko utonęło w strumieniu
jamnik tenorem urzędu
w rzeczywistości
ma sześć ramion
w łydkę ugryzione
kobra nacina przyjęcie
zdolne do niewysuwania wniosków
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
porcje rozychylają się porcjom
podrapana
taczka do włosów
we śnie
świat zaczyna się zawsze więc zjawia za późno
skalpelem tajfun uważa na schodach
i coś między nogami
mleczny

~~~⁹

głaz
paznokieć
albo postać nieprzewidziana
znalazły dziewczynkę
wagonów
fryzura bez kierowcy
bagnista ujada rzęsa
czy znasz swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym?

~~~¹¹

nerwicy
oczodołami
ciemniejący w światło
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
potrząsa
tocząc rzeki źródłom na pożarcie
muskularny zad
rzesza wyjątek
sława
czemu ptaki piją?
tonie
alpinista
wandale podlewają kwiatki
w podróży
w miłości skulone
z ręką na sercu
kobieta w czerwonym skafandrze prowadzi rower wzdłuż płotu
kikutami wabiące
parasol
solistą
kropla przerywa węgorza
potwór przysięga obsesji
na schodach
to alfons
nigdzie dociera wszędzie przed czasem
koniec przebiega najpierw
pięknieje
w masarni
albo postać nieważna
nieruchomo
pokój
szklany
to czyste zimno okryte potłuczonym obrazem
nienastrojony
korniszon
szczur
w kiełbasie
o prawidłowej echostrukturze
następne jest portofino?
jacht
dotyka
zamawia
karawan
spleśniała
krewnym
w postaci zakrzepów
spadł w jej paszczę
przemieszcza się kura olbrzyma
piłkarzy chorych na aids
na raka
w futrze
kroczy
dialekt dzierżawi rolnika
pośród lodów arktyki
widelec

~~~²¹

krótkochwiły
stąpa
do wygniatania marzeń
nim się pojawi
pająk
z turkusowym kamieniem
piwnica
flądry
okrąża
a ty do której masarni należysz?
rzeka
bezimienny
są jeszcze wiece do zdrapywania łez
do straszenia umarłych
brutalnie
w miłości najpiękniejsze jest to że mija
kalarepa
plemeniem
jakie pytanie taka krew
nieziemskiej urody
kura lepka kangur przewrócony władza drań
głowa bez tacy
ubolewa

~~~¹⁹

nakręca
wyciąganie wniosków prasownie kłów
ubrana na czarno
armata
stopa bez kaleki
szaleniec
shah jahan ma na sobie gruby różowy płaszcz
plastelina w swej skromności
piła olbrzyma weryfikuje
mapa bez środka
425 mln lat temu
ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
zaśnieżonych
pod wpływem oczywistego cudu
jest są
audrey hepburn siedzi przy pustym stole
siekierą
kominiarz bez ćwierci
w pomidorowej
ma tytuł
w postaci rosy
trzustka prawidłowej wielkości
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
jest taki pociąg dlaczego
nie do oderwania od wzroku
okazało się że to prawda
udręka
zakręca
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
do mszy
pokrzywie dłoń wyrasta
jego wysokość
nieśmiały w studni szklany stój
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
pokrywka
łopatą rozdzielone
kura
jeden zrobił to nawet dwukrotnie
rybą
porywa
pyskaty krucyfiks
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie
wypełniony treścią ropną
to najlepsza ochrona przed zarazą
sól drgnęła mielony zawadził
ślepym podarowane
kreda
ukłony
igła
jedno jest pewne
w porządku własnym
weryfikuje
karaluch ciepły jabłkowy
świat nie do oderwania od wzroku
z paniką
idzie wzdłuż płotu
spisuje
strumień lawy pochłania wszystko
gryzie
sprężyna
szczudeł tupot
osioł zbankrutowanym kotem
torpedą
kardynał sztucznych tulipanów
pomidory
obłok płynie utonąć
tęskni
paryżanka
w szyfonowej sukni
zamieszany
obskurny
niepodłączony
jabłonki wychodzą z nor
wyprostowany bez odpowiedzi
pilota
kochanek
nie będąc w stanie oczyścić się z gnoju
w kropce dojrzewające
byk
głęboka żmija
wiosłują
rozsypane
ciszy nieoddające
po chwili grząskie
między muzyką a mózgiem
w wylęgarni
bez parasola
w swetrze
masło się stara
nie ma sposobu na to co dzieje się tylko raz
deszcz korbką malowany
zamazana
wspina się na chwilę
do zatopienia
odra zabiła matkę
podłoga
o wieczność się napotyka
często uderzają w wysokie samotne obiekty
węgorza
mydło
każdy punkt widzenia jest tak samo dobry
huśtawka
otyłe
å po szwedzku
przebiega

~~~¹³

błądzi
chuj
wchodzi
taka jest sprawiedliwość
w pluszowej oddali
spotyka sarnę
nie do oderwania od mroku
nacina
gorliwa
w cenie
na połamanym krześle
dziurawy
wędrowny rzeźnik żarówek rozsiewacz
w garażu
czereśnie z tłumanami
wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
dziś to baśń bez dna
szklany krokodyl pięknieje w popłochu
na odludnej wyspie
słowo jest miejscem w które czas się przebiera
w oko
temu winien
wyje

~~~⁷

włóczka podwórek
brzoza
odziedziczył
policjant
snu
lepka
i brak obojczyka
agrest pada
plemniki dojrzewają w najądrzach
płonie
moknie dziewczęca drużyna
potwór
zawiedziony
larwa
w kropli
kangur
larwa plemeniem podrapana
bagnista
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
rozpadliwa
rozpala
potem dziecko jest już tylko na części
ojciec bez froterki
w zakonie
a początek nie ma końca

~~~¹⁶

człowiek służy też do podlewania ziemi
z paniką kroczy karawan
stado ze słoniną na oczach
sową
odciskiem w duszy
przecinka
alpinista w futrze na antenie
tenorem
wszystko się wyjaśni po czasie nikomu
modlitwą nażarte
ze słoniną na oczach
aorta brzuszna nieposzerzona
do mądrości się przytrafia
przecięta
krwią
idź za nim
rakietą
na południowy wschód od vöru
w galaretce rozsiadłe
włosy na piersiach
twarzą ostemplowany
w wylęgarni kwiaty plują
kwiaty
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
wagonów widelec w pobliżu błądzi
statek
w czasie wytrysku
ciało ma postać stróżki
każdy się rodzi we własnej przepaści
lufcikiem
również wystaje z każdej rzeczy
smród to marka gówna uśmiech człowieka
biegnie przez grząski jesienny las
kto zdechnie wcześniej?
przysięga
okɔliczności
pokryte meszkiem
cukierek robotnikowi pieskiem
drań
gigantyczny
szkoli
na wardze
chwiliwarta
poplątał
dziurawy fortepian widzi

~~~²²

i szczypiące trawę jelenie
na antenie
drgnęła
czarne plamki na liściach klonowych
są światła widzialne i nie
armata czerwony poplątał zupę zielony
bóg nie do oderwania od wszy
melania trump odwiedza sierociniec

~~~¹⁵

robotnikowi
obsesji
żąda opowieści
proboszczem
fortepian
wiatr
jest są bogiem zwyczajnie
mydliny
orgazm
marszałek
kakao
nogi
wiadro
żadnego teraz żadnego nigdy
mowa ciała sekunda
w bażancie

~~~⁸

żmija
widok
na sam widok pruskiej piechoty w żelaznym spokoju ruszającej do ataku
rycerz na koninie
czas się spieszy bo się spóźnił na lekkość
wzgórza
zawadził
chuj odziedziczył naród
w puszce
w naczyniu
otwiera usta
śpiewa zabita pluskiewką
słoń na druty tyje

~~~¹⁴

plują
jej ciało oplatają węże
spadzisty poranek
idiota wyje pomidory
w klatce czyha
murzyn
proszę zamknąć oczy gitarze
ludzie składają się prasują i zanoszą do pracy
albo postać na niebie
policjant tęskni rzeczy jedzą
nie do oderwania od pustki
brzmi
celebryta
śnieg wymiotuje
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek

~~~¹⁸

gdy pęcherzyk graafa pęknie
naród
porcja nie ma rozmiaru brzegu granic
gdzie jest dżem?
wyrasta
krowa
zjełczały
obdarty
każdy wierzy że uda mu się to zobaczyć
za miastem

~~~⁴

w locie
jeż

~~~⁶

na trzecim piętrze
chmura
w klatce
na tylnych łapach
gitarze
w milczenie zawinięte
nie do oderwania od szczęścia
atleta gotowy na raka klapki
zadziorna
albo postać do góry nogami
uważa
jak to się stało
idiota
porcelanowa
bezgłowego
ja do rzeźni jadę
ambitna
czas się w nas umówił z nikim
po dwóch sekundach
światła krwią
puszczyk zanurza się śniegu
osoby
nie do oderwania od śmierci
krokodyl
zdziwiony
kochanka
głęboka
puka

~~~²⁰

brzegiem i krwią
jabłonki
wiatr ma tytuł czapka
z mułu wychodzą tysiące
ja to nikt w liczbie mnogiej
żyrafy
z nor
praca czyni kopią
flanela
kropla
przewrócony
igła w oko puka
jak wyglądało prawdziwe życie
frytki
o niej chmarzy ziemia
truchleje
osioł
czym zbierać czas?
jamnik

~~~¹

w podmiejskiej kolejce
w lektyce chwili
drabina opiera się o ścianę

~~~²³

i wszystkie noże posmarowane jodyną
naprawdę istnieją tylko mniemania
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
drzewa
od zarania
wnikliwa
leżał owad w locie
miękka
nietknięty
stygnie
zielony
albo postać już niepotrzebna
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
robaki się nad nimi litują
zadziorna brzoza w miniówie
żmija
i drobne konkrementy żółciowe
w studni
w zakonie
paznokieć

~~~¹

pomachajcie tatusiowi
dzida
do straszenia umarłych
skalpelem
głęboka
w klatce czyha
piwnica
bez kolców
księżyc zgasło
wszystko się wyjaśni po czasie nikomu
w wilczurze
czereśnie z tłumanami
wydają się ślepo przecinać niebo
czyha
głaz bezgłowego pilota szkoli
sława
nieruchomo
gumowy
to ślep stróż
naprawdę istnieją tylko mniemania
odziedziczył
potrąconym zarażone
zwleka

~~~⁹

w bażancie
armata czerwony poplątał zupę zielony
przewija się przez sztukę patty chang
jeden zrobił to nawet dwukrotnie
w garażu
tajfun

~~~⁴

frytki
praca czyni kopią
na raka
obskurny celebryta śnieg wymiotuje
sąsiad
ludzie składają się prasują i zanoszą do pracy
zdolne do niewysuwania wniosków
przez cały listopad
cyna pościeli
trup
snu muszlo nasza
wyprostowany
skalpelem tajfun uważa na schodach
jakie to piękne!
grad
celebryta
masło się stara
w jamie otrzewnej
tęskni
jest nierozsłowny widnokrąg
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym fikołkiem
obsesji
śnieg wymiotuje
w klatce
mydło
potwór
szczudeł tupot
w pomidorowej
konduktor

~~~¹³

szyja inwazji krocze
psychiatra na słupie w smoczku zbyt krótkim
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie

ς≈

ptak się kończy
plemeniem
na wardze
rekin
szkoli
spadzisty poranek
drapieżny zemdlał tygrys
mgłą
proroczy
o niej chmarzy ziemia
krwią
wiatr ma tytuł czapka
lotnisko
ejże i wodorosty
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
to czyste zimno okryte potłuczonym obrazem
krewnym
patykiem wzruszone
wyprostowany bez odpowiedzi
wchodzi
przerywa
świat zaczyna się zawsze więc zjawia za późno
jest są bogiem zwyczajnie
a ty do której masarni należysz?
korniszon
żąda opowieści
na tylnych łapach
kangur
muskularny zad
karaluch
twarzą ostemplowany
głód bez kolców
kardynał sztucznych tulipanów
pod wpływem oczywistego cudu
zamawia
trzustka prawidłowej wielkości
cukierek robotnikowi pieskiem
jak wyglądało prawdziwe życie
u którego lęku mieszkasz?
o krok
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
rzęsa
kreda rozpala warzywa
55 milionów lat świetlnych od nas
owad
idzie wzdłuż płotu
rozpala
podłoga
w łydkę ugryzione
ma sześć ramion
przecinka
jak ślepy jest ten ślub
od zarania
w popłochu
byk
ciemniejący w światło
lub igdy
w miłości skulone
blizna dokonuje osoby
jeż
wdowy
nie wiadomo po co
rozpadliwa
flądry
policjant
mielony
porcelanowa strzelanina
tygrys
piła olbrzyma weryfikuje
naród
w lektyce chwili
porywa
aorta brzuszna nieposzerzona
pomidory
w nosie
szczebiota mięso
jacht
miękka
ząb proroczy wypada głaz
weryfikuje

~~~²¹

o drga u rzeka i los targa
idiota
burzy się jagnię zapina szelki
nie do oderwania od śmierci
do mądrości się przytrafia
wyje
klapki
w postaci zakrzepów
szklany
któremu stadu się kłaniasz?
drabina opiera się o ścianę
i brak obojczyka
kura
tocząc rzeki źródłom na pożarcie
roztwór
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek
pyskaty
w szyfonowej sukni
żyrafy
osoby
jabłonki
nie ma sposobu na to co dzieje się tylko raz
shah jahan ma na sobie gruby różowy płaszcz
szklany krokodyl pięknieje w popłochu
drzewo bez kapelusza
bagnista
zadziorna
robaki się nad nimi litują
wełnę
sarna spotyka sarnę
nietknięty
mucha
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
powodzi
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
dzwonnica bez kałuży
robotnikowi
przemieszcza się kura olbrzyma
jego wysokość
szczerze
to kruchość jest złotem
jakie pytanie taka krew
igła
w wylęgarni kwiaty plują
do zatopienia
igła w oko puka
tramwajem zarosłe
statek
puszczyk zanurza się śniegu
sprężyna
dziurawy
nakręca
pieskiem
w pluszowej oddali
poplątał
w cenie
szczur
truchleje
w rogu lepianki
gdzie jest dżem?
alpinista w futrze na antenie
wtędy
do wygniatania marzeń
okazało się że to prawda
w półmroku
w swetrze
osioł zbankrutowanym kotem
bezimienny
spadł w jej paszczę

~~~³

agrest pada
na antenie
cytat nakręca mydło
chciałabym umrzeć
jest taki pociąg dlaczego
spisuje
i wszystkie noże posmarowane jodyną
porcelanowa
tako rzeczą czamorro

~~~¹⁵

każdy się rodzi we własnej przepaści
dłuto autobusu
za miastem
obywatele istnieją by służyć państwu
do góry nogami
sową
z paniką kroczy karawan
rakietą
dlatego świat się ulatnia
szpak w puszce wieczór nietknięty
pokój
po dwóch sekundach
wyrasta
torpedą
potrząsa
wandale podlewają kwiatki
w przebraniu
tuńczyk
na połamanym krześle
słoń na druty tyje
uważa
7/24
to alfons

~~~¹⁰

drań
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
w gardle
wyzwolony
brzoza
prześcieradło się po nim lepi
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
zawsze nas coś omija
ze słoniną na oczach
biegnie
deszcz korbką malowany
na południowy wschód od vöru
nie do oderwania od mroku
a pan daleko?
czy znasz swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym?
ja do rzeźni jadę
temu winien
sedno bez izolacji
cebulowy
kobra nacina przyjęcie
o wieczność się napotyka
obłok
człowiek służy też do podlewania ziemi
znalazły dziewczynkę
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
głowa bez tacy
na odludnej wyspie
mleczny
kropla
otwiera usta
brutalnie

~~~¹¹

są światła widzialne i nie
zielony
nagi bez klucza
pobożny
plemniki dojrzewają w najądrzach
po północnej stronie krateru schröter
szpak
parasol
kto zdechnie wcześniej?
david attenborough poświadcza
bez parasola
kobieta w czerwonym skafandrze prowadzi rower wzdłuż płotu
nienasmarowane
błądzi
głęboka żmija

~~~²³

w neuronalnym metrze
bagnista ujada rzęsa

~~~¹²

nie do oderwania od wzroku
melania trump odwiedza sierociniec
przysięga
spotyka sarnę
nacina
w postaci ulewy
w podróży
otwór
śmigło do przeszczepiania głów złudzeniom
albo postać połamana
potem dziecko jest już tylko na części
wygrywa ten kto głębiej zapomina
pokryte meszkiem
but cebulowy nerwicy
zajebiście ubrani robotnicy wychodzą z fabryki
nadszedł umknęło
wypowiada
leżał owad w locie
okɔliczności
śliną ogarnięte
wczesnopierzasta
czas się spieszy bo się spóźnił na lekkość
a początek nie ma końca
przebiega
zamieszany
drzewa
smród to marka gówna uśmiech człowieka
dziurawy fortepian widzi
nieziemskiej urody
balkon
cichy
rzeka
proszę zamknąć oczy
wygląda ze smoczej jamy
klacz
olej na płótnie
plują
kakao
piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
olbrzymia broda torpedą
ciszy nieoddające
w milczenie zawinięte
kwiaty plują
brzegiem i krwią
w porządku własnym
wiatr
piach rozkwita

~~~⁷

włóczka podwórek
stado ze słoniną na oczach
plastelina w swej skromności
węgorza
nim się pojawi
pieśń bez rękawa

~~~²²

obraduje
porcja nie ma rozmiaru brzegu granic
pokrywka w bażancie stuka
jak gęsty bywa
zamazana
chuj odziedziczył naród
piłkarzy chorych na aids
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
żadnego teraz żadnego nigdy
o prawidłowej echostrukturze
porcje rozychylają się porcjom
noc o krok do zatopienia
są jeszcze wiece do zdrapywania łez
orgazm
ciało ma postać stróżki
w rzeczywistości
nie do oderwania od szczęścia
stąpa
chmura
lulu je jeżyny
z nor
i coś między nogami
tonie

~~~¹⁹

pełni
zaciska oczu kleszcze
borówką
co rok gorzej z moim francuskim
w masarni
nienastrojony
pośród lodów arktyki
wartość tuczna i rzeźna
zawiedziony
ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
drapieżny
pędzi
kobra
murzyn ma wiadro sylaby
widok
wagonów
jest są
koniec przebiega najpierw
krzyk zarasta bulwary
między muzyką a mózgiem
rozlana
ząb
modlitwą nażarte
śpiewa zabita pluskiewką
wspina się na chwilę
krążąc wokół ziemi
wiosłują
zręcznie
kura lepka kangur przewrócony władza drań
paryżanka
włosy na piersiach
bez oczu
milczenie
w miniówie
rozpędzona do prędkości 28 000 km na godzinę
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
bezgłowego
wzgórza
w puszce
morze karłów przewozi oliwa
ręka sunie po udzie
flanela
idź za nim
oczodołami
zjełczały
szczurowi
odciskiem w duszy
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
udaje
poduszka bez falochronu

~~~²⁰

fortepian
po chwili grząskie
samowściekłe
lufcikiem
każdy wierzy że uda mu się to zobaczyć
kosmos ma miejsce w lupie
na stertę
czarne plamki na liściach klonowych
pustkę uzupełnia się wiekiem
pyskaty krucyfiks
mydliny
w postaci krzywej
otyłe
gorliwa
atleta gotowy na raka klapki

~~~⁸

pauzą dotknięte
kochanka
okrąża
zwykle pod nosem lub na wardze
wnikliwa
w obcisłej spódnicy
broda
albo postać odwrócona
brzmi
albo postać rozlana
następne jest portofino?
puka
ambitna
na trzecim piętrze
idiota wyje pomidory
bananów
wypełniony treścią ropną
tunel
głód
alpinista
rywal wkłada tunel
to najlepsza ochrona przed zarazą
cytat
niepodłączony
potwór przysięga obsesji
nogi
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
lepka
ubolewa
samotne
dialekt dzierżawi rolnika
bóg nie do oderwania od wszy
czapka
wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
kikutami wabiące
przez nieszczelne i przestarzałe rurociągi
z ręką na sercu
spleśniała
murzyn
i szczypiące trawę jelenie
gdy pęcherzyk graafa pęknie

~~~¹⁶

kalarepa
taka jest sprawiedliwość
albo postać nieważna
ojciec bez froterki
na ludzi zakłada wnyki
z paniką
człowiek nie do oderwania od smyczy
szympanse przeglądają się w oknach
w galaretce rozsiadłe
wiadro
w locie
życie jest jawate i tyle samo warte
przecięta
jedzą
stąd że nie ma żadnego stąd

~~~⁶

stygnie
w postaci rosy
dotyka
jeż czyha w zakonie
sylaby
w futrze
2 miliardy igieł
w podmiejskiej kolejce
obskurny
albo postać nieprzewidziana
albo postać już niepotrzebna
łopatą rozdzielone
na czarno
mapa bez środka
rozsypane
kroczy
dziewica w czerwonej kalce rozpoczęta
w banku
z ulicy przywleczone
dziecko i narośl
powraca
chodziłam po tamtym świecie
chuj
ma tytuł
plakat
umiejscowiona w gruczołach potowych
gigantyczny
obdarty
jałowy
jedno jest pewne
krótkochwiły
wysmukła
również wystaje z każdej rzeczy
we śnie
nigdzie dociera wszędzie przed czasem
słowo jest miejscem w które czas się przebiera
kolejne dziecko utonęło w strumieniu
czas się w nas umówił z nikim
odra zabiła matkę
w przybliżeniu nieistniejące
leżał
w hordzie
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
armata
wślizguje się
kalafiorowe madonny w doniczkach tv
w wylęgarni
snu
kotem
ciepły
sunie
fiołkowy
poranek
biegnie przez grząski jesienny las
ja to nikt w liczbie mnogiej
ubrana na czarno
mowa ciała sekunda
świat nie do oderwania od wzroku
ślepym podarowane
nurek składany nikomu
larwa plemeniem podrapana
w lustrze
zaśnieżonych
audrey hepburn siedzi przy pustym stole
do mszy
wyciąganie wniosków prasownie kłów
papieża
osioł
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat
albo postać na niebie
rzesza wyjątek
pająk
przemieszcza się
karawan
tenorem
jabłonki wychodzą z nor
kropla przerywa węgorza
fryzura bez kierowcy
nie do oderwania od pustki
z niegojącą się raną pachwiny
z gzymsu odpadłe
światła krwią
piracki balkon żąda pilota
pięknie się wije
karaluch ciepły jabłkowy
larwa
stój
cukierek
nerwicy
marszałek
blizna
w naczyniu

~~~²

słowa wdychają się przez inne
ciemny
z turkusowym kamieniem
gryzie
sól drgnęła mielony zawadził
pokrywka
solistą
widelec
dziś to baśń bez dna
czemu ptaki piją?
nie będąc w stanie oczyścić się z gnoju
huśtawka
nieśmiały w studni szklany stój
połamana
głaz
albo postać porzucona
najeżony
drgnęła
w drodze do po nic
światła
pokrzywie dłoń wyrasta
w miłości najpiękniejsze jest to że mija
krowa
jej ciało oplatają węże
zemdlał
często uderzają w wysokie samotne obiekty
zakręca
w oko
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
z mułu wychodzą tysiące
kwiaty
łotr na apostole uchylając powiekę
kochanek
zdziwiony
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
wagonów widelec w pobliżu błądzi
zawadził
stuka
źle wbite
jest są bogiem
wilgotna
å po szwedzku
taczka do włosów
sól
warzywa
zagląda matce pod majtki
w kiełbasie
rycerz na koninie
krokodyl
obłok płynie utonąć
chwiliwarta
każdy punkt widzenia jest tak samo dobry
przyjęcie
na schodach
harfa
czym zbierać czas?
jamnik tenorem urzędu
gitarze
stado
olbrzymia
oby bozia dał
strumień lawy pochłania wszystko
stopa bez kaleki
płonie
olbrzyma
rybą
przewrócony
siekierą
425 mln lat temu
jego ptaszek nigdy nie twardnieje
w podskokach utwardzone
albo postać do góry nogami
srebrnokulawy
kaleka
w czasie wytrysku
w kropce dojrzewające
jak to się stało
pięknieje
pilota
kominiarz bez ćwierci
pęknięty
kreda
proboszczem

~~~⁵

patelnia wyglądająca jak żywa
ślizgawek kolan gniazda ech czarnych
podrapana

~~~¹⁷

~~~¹⁴

policjant tęskni rzeczy jedzą
moknie dziewczęca drużyna
o ośmiu wargach
daleko mu do spiewu płetwali
wędrowny rzeźnik żarówek rozsiewacz
ujada
ukłony
w kropli
człowiek jest tym którym nie chce być
stosuje
udręka
noc
proszę zamknąć oczy gitarze
szaleniec
kominiarz
na sam widok pruskiej piechoty w żelaznym spokoju ruszającej do ataku
jamnik

~~~¹⁸

w kolorze ukrytym
biegnie przez grząski jesienny las
kangur
otwiera usta
taka jest sprawiedliwość
torpedą
w klatce
w podróży
w kropce dojrzewające
potwór przysięga obsesji
słoń na druty tyje
kikutami wabiące
wzgórza
piękna w nieładzie
wiatr ma tytuł czapka
do mszy
grad
dziurawy
w cenie
rzeka
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
nieziemskiej urody
wczesnopierzasta
szczerze
stuka
głęboka
tuńczyk
proszę zamknąć oczy gitarze
ślepym podarowane
na sam widok pruskiej piechoty w żelaznym spokoju ruszającej do ataku
koniec przebiega najpierw
pająk
twarzą ostemplowany
w gardle
w postaci krzywej
weryfikuje
milczenie
jabłonki wychodzą z nor
w kolorze ukrytym
czas się spieszy bo się spóźnił na lekkość
siekierą
pięknie się wije
huśtawka
kaleka
dzida
widok
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
wilgotna
nim się pojawi
przez nieszczelne i przestarzałe rurociągi
szpak
zwykle pod nosem lub na wardze
blizna dokonuje osoby
miękka
szkoli
księżyc zgasło
ząb
pokrzywie dłoń wyrasta
zajebiście ubrani robotnicy wychodzą z fabryki
chuj odziedziczył naród
rycerz na koninie
jakie pytanie taka krew

~~~⁸

od zarania
albo postać nieprzewidziana
spotyka sarnę
ślizgawek kolan gniazda ech czarnych
gdy pęcherzyk graafa pęknie
na antenie
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
idzie wzdłuż płotu
jałowy
obskurny celebryta śnieg wymiotuje
smród to marka gówna uśmiech człowieka
otyłe
wypowiada

~~~⁶

idiota wyje pomidory
głód bez kolców
cyna pościeli
ciemniejący w światło
płonie
rzesza wyjątek
wagonów widelec w pobliżu błądzi
wiadro

~~~¹⁷

widelec
czereśnie z tłumanami
i drobne konkrementy żółciowe

~~~¹⁵

w pluszowej oddali
bezimienny
porywa
7/24
stado ze słoniną na oczach
kolejne dziecko utonęło w strumieniu
taczka do włosów
statek
cukierek robotnikowi pieskiem
przebiega
roztwór
mleczny
brzegiem i krwią
nie do oderwania od mroku
trzustka prawidłowej wielkości
zjełczały
tocząc rzeki źródłom na pożarcie
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
gorliwa
w miłości najpiękniejsze jest to że mija
pokrywka
masło się stara
w przebraniu
w puszce
dlatego świat się ulatnia
david attenborough poświadcza
u rzeka
czarne plamki na liściach klonowych
sarna spotyka sarnę
w basenie morza śródziemnego
po chwili grząskie
ludzie składają się prasują i zanoszą do pracy
jacht
jeż
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
patykiem wzruszone
czapka
w półmroku
głód
moknie dziewczęca drużyna
odciskiem w duszy
to najlepsza ochrona przed zarazą
policjant tęskni rzeczy jedzą
albo postać porzucona
zemdlał
jego wysokość
każdy wierzy że uda mu się to zobaczyć
pauzą dotknięte
plemniki dojrzewają w najądrzach
dotyka
ząb proroczy wypada głaz
na emeryturę odesłano 89 imion tych żywiołów
wartość tuczna i rzeźna
zawadził
w jamie otrzewnej
jak ślepy jest ten ślub
albo postać nieważna
na odludnej wyspie
fryzura bez kierowcy
oczodołami
obłok płynie utonąć
tenorem
obsesji
wyprostowany
o drga u rzeka i los targa
wnikliwa
do mądrości się przytrafia
porcje rozychylają się porcjom
na ludzi zakłada wnyki

~~~¹⁶

chodziłam po tamtym świecie

ς≈

noc o krok do zatopienia

~~~⁵

światła krwią

~~~²¹

przyjęcie
wyzwolony
wydają się ślepo przecinać niebo
paznokieć
bez kolców
sława
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat
karaluch ciepły jabłkowy
powodzi
u którego lęku mieszkasz?
rakietą
szczebiota mięso
pomidory
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
chuj
obskurny
albo postać na niebie
karaluch
leżał
przez cały listopad

~~~¹⁸

ze słoniną na oczach
porcja nie ma rozmiaru brzegu granic
murzyn ma wiadro sylaby
dialekt dzierżawi rolnika
krwią
stój
sąsiad
olbrzymia broda torpedą
kreda
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
cukierek
otwór
kochanka
ręka sunie po udzie
do straszenia umarłych
sól
ma sześć ramion
tonie
gdzie jest dżem?
niepodłączony
skalpelem tajfun uważa na schodach
chciałabym umrzeć
w wylęgarni kwiaty plują

~~~²²

alpinista w futrze na antenie
dziurawy fortepian widzi
dziewica w czerwonej kalce rozpoczęta
łopatą rozdzielone
wysmukła
drań
fortepian
porcelanowa strzelanina
nie do oderwania od szczęścia
co rok gorzej z moim francuskim
w bażancie
świat zaczyna się zawsze więc zjawia za późno
rozpala

~~~⁴

kropla przerywa węgorza
wtędy
poduszka bez falochronu
przemieszcza się
na południowy wschód od vöru
wspina się na chwilę
przerywa
frytki
po północnej stronie krateru schröter
gigantyczny
o niej chmarzy ziemia
śpiewa zabita pluskiewką
poranek
odra zabiła matkę
węgorza
każdy się rodzi we własnej przepaści
atramentu pianistka
podłoga
zaciska oczu kleszcze
połamana
a ty do której masarni należysz?
świat nie do oderwania od wzroku
proszę zamknąć oczy
jabłonki
porcelanowa
zamieszany
sedno bez izolacji
czas się w nas umówił z nikim
w popłochu
w masarni
policjant
piwnica
z mułu wychodzą tysiące
atleta gotowy na raka klapki
jedno jest pewne
kalarepa
nagi bez klucza
oby bozia dał
między muzyką a mózgiem
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym fikołkiem
w podskokach utwardzone
kotem
paryżanka
w obcisłej spódnicy
fiołkowy
ambitna
albo postać już niepotrzebna
człowiek służy też do podlewania ziemi
å po szwedzku
ku czci dionizosa
w galaretce rozsiadłe
wyje
w postaci ulewy
jamnik tenorem urzędu

~~~¹¹

w podmiejskiej kolejce
albo postać do góry nogami
spisuje
do wygniatania marzeń
wandale podlewają kwiatki
balkon
mgłą
pięknieje
wbrew pozorom
albo postać połamana
okazało się że to prawda
w czasie wytrysku
drzewo bez kapelusza
brzmi
w rogu lepianki
są światła widzialne i nie
olbrzymia
sól drgnęła mielony zawadził
jest są bogiem
celebryta
pobożny
zagląda matce pod majtki
pilota
nietknięty
jeden zrobił to nawet dwukrotnie
włosy na piersiach
brzoza
o krok
stygnie
nie do oderwania od śmierci
o prawidłowej echostrukturze
bezgłowego
deszcz korbką malowany
potem dziecko jest już tylko na części
przewrócony
ciepły
nad całą hiszpanią niebo jest bezchmurne
w locie
kakao

~~~¹⁴

mapa bez środka
pyskaty krucyfiks
pyskaty
rywal wkłada tunel
obdarty
zamazana
słowa wdychają się przez inne
bananów
o wieczność się napotyka
puszczyk zanurza się śniegu
biegnie
z niegojącą się raną pachwiny
jeż czyha w zakonie
sylaby
szaleniec
robotnikowi
wygrywa ten kto głębiej zapomina
w banku
któremu stadu się kłaniasz?
mydło
szpak w puszce wieczór nietknięty
z paniką kroczy karawan
nakręca
pośród lodów arktyki
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
pokój
stado
armata
poplątał
jamnik
krążąc wokół ziemi
podrapana

~~~¹⁰

ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
igła
kwiaty
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
pieśń bez rękawa
na czarno
larwa plemeniem podrapana
proboszczem
z ręką na sercu
w garażu
z gzymsu odpadłe
pięknieje szczur przenika rzadki w przybliżeniu waniliowy wiatr sprzedaje polany
plują
nie do oderwania od pustki
i wszystkie noże posmarowane jodyną
krewnym
w lektyce chwili
tygrys
w łydkę ugryzione
w wylęgarni
kobra nacina przyjęcie
w nosie
wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
i szczypiące trawę jelenie
śliną ogarnięte
naród
osioł
srebrnokulawy
mowa ciała sekunda
plastelina w swej skromności
stąd że nie ma żadnego stąd
broda
zamawia
naprawdę istnieją tylko mniemania

~~~¹²

po dwóch sekundach
muskularny zad
samowściekłe
jego ptaszek nigdy nie twardnieje
igła w oko puka
byk
prześcieradło się po nim lepi
porcja jest głosem bezczasu
zawsze nas coś omija
zielony
orgazm
jak wyglądało prawdziwe życie
żmija
snu muszlo nasza
są jeszcze wiece do zdrapywania łez
zawiedziony
z błotem w ręku
w hordzie
dziś to baśń bez dna
przysięga
krótkochwiły
ubolewa
drapieżny
wyciąganie wniosków prasownie kłów
piła olbrzyma weryfikuje
jak to się stało
ujada
znalazły dziewczynkę
jak gęsty bywa
w kropli
drgnęła
rozsypane
pomachajcie tatusiowi
plakat
jedzą
kwiaty plują
z turkusowym kamieniem
dziecko i narośl
flanela
chmura
cytat
jego kolec
również wystaje z każdej rzeczy
alpinista
rozpędzona do prędkości 28 000 km na godzinę
agrest pada
w drodze do po nic
zadziorna
bagnista
rozlana
pod wpływem oczywistego cudu
światła
jest nierozsłowny widnokrąg
cytat nakręca mydło
piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
jest taki pociąg dlaczego
szczur
but cebulowy nerwicy
wagonów

~~~²³

wszystko się wyjaśni po czasie nikomu
osioł zbankrutowanym kotem
modlitwą nażarte
stopa bez kaleki
udaje
ja do rzeźni jadę
o drga
tako rzeczą czamorro
morze karłów przewozi oliwa
sunie
pokryte meszkiem
wiosłują
piłkarzy chorych na aids
kosmos ma miejsce w lupie
powraca
rekin
śmigło do przeszczepiania głów złudzeniom
nieruchomo
ptak się kończy
lub igdy
2 miliardy igieł
wyrasta
w postaci rosy
prawda nie do oderwania
w wilczurze
znikoma w porównaniu
żyrafy
w naczyniu
krzyk zarasta bulwary
wypełniony treścią ropną
błądzi
lepka
w rzeczywistości
obywatele istnieją by służyć państwu
czemu ptaki piją?
larwa
włóczka podwórek
zakręca
parasol
następne jest portofino?
sprężyna
psychiatra na słupie w smoczku zbyt krótkim
ubrana na czarno

~~~²⁰

na tylnych łapach
pieskiem
szympanse przeglądają się w oknach

~~~⁷

czym zbierać czas?
z paniką
piach rozkwita
nigdzie dociera wszędzie przed czasem
krokodyl
pewnego dnia ten milczący wół
kto zdechnie wcześniej?
śnieg wymiotuje
każdy punkt widzenia jest tak samo dobry
zwleka
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
wełnę
jest są bogiem zwyczajnie
tęskni
mydliny
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
kropla
często uderzają w wysokie samotne obiekty
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek
a pan daleko?
czy znasz swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym?
owad
żąda opowieści
gryzie
to kruchość jest złotem
szklany krokodyl pięknieje w popłochu
burzy się jagnię zapina szelki
audrey hepburn siedzi przy pustym stole
lotnisko
drzewa
przecinka
spadzisty poranek

~~~³

pełni
nienasmarowane
bagnista ujada rzęsa
rzęsa
wędrowny rzeźnik żarówek rozsiewacz
stąpa
truchleje
olbrzyma

~~~¹

klapki
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie
ukłony
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
daleko mu do spiewu płetwali
w przybliżeniu nieistniejące
lufcikiem
ja to nikt w liczbie mnogiej
nadszedł umknęło
głaz bezgłowego pilota szkoli
wślizguje się
na trzecim piętrze
gitarze
idiota
w miłości skulone
wiatr
o ośmiu wargach
stosuje
w szyfonowej sukni

~~~⁹

nie wiadomo po co
spleśniała
to ślep stróż
pokrywka w bażancie stuka
ciszy nieoddające
marszałek
piracki balkon żąda pilota
nie ma sposobu na to co dzieje się tylko raz
w lustrze
łotr na apostole uchylając powiekę
zręcznie
tajfun
wchodzi
ciemny
w klatce czyha
nogi
w swetrze
puka
przemieszcza się kura olbrzyma
w postaci zakrzepów
zdziwiony
jej ciało oplatają węże
dzwonnica bez kałuży
jakie to piękne!
warzywa
to alfons
kreda rozpala warzywa
nienastrojony
na raka
w pomidorowej
drapieżny zemdlał tygrys
rozpadliwa
potwór
mucha
przecięta
kalafiorowe madonny w doniczkach tv
snu
zdolne do niewysuwania wniosków
w studni
w byłość się obraca
blizna
samotne
nerwicy
umiejscowiona w gruczołach potowych
trup
okrąża
skalpelem
nie będąc w stanie oczyścić się z gnoju
cichy
papieża
szkic kałem
ejże i wodorosty
potrząsa
mielony
dłuto autobusu
człowiek jest tym którym nie chce być
przewija się przez sztukę patty chang
ojciec bez froterki
w porządku własnym
czyha
zaśnieżonych
pędzi
kominiarz bez ćwierci
klacz
wygląda ze smoczej jamy
ma tytuł
to czyste zimno okryte potłuczonym obrazem
szyja inwazji krocze
słowo jest miejscem w które czas się przebiera
we śnie
harfa
kroczy

~~~¹⁹

obłok
425 mln lat temu
kura lepka kangur przewrócony władza drań
nurek składany nikomu
kobieta w czerwonym skafandrze prowadzi rower wzdłuż płotu
życie jest jawate i tyle samo warte
źle wbite
borówką
noc
idź za nim
konduktor
kardynał sztucznych tulipanów
melania trump odwiedza sierociniec
głowa bez tacy
tramwajem zarosłe
udręka
flądry
bóg nie do oderwania od wszy
na wardze
strumień lawy pochłania wszystko
drabina opiera się o ścianę
kobra
gumowy
człowiek nie do oderwania od smyczy

~~~²

osoby
55 milionów lat świetlnych od nas
brutalnie
na schodach
z nor
za miastem
bez parasola
sową
żadnego teraz żadnego nigdy
nacina
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
szczurowi
wdowy
okɔliczności
w miniówie
ciało ma postać stróżki
z ulicy przywleczone
na stertę
kochanek
korniszon
w neuronalnym metrze
wielka bryła odrywa się od lodowca
tunel
i coś między nogami
i brak obojczyka
albo postać odwrócona
nie do oderwania od wzroku
rybą
wyprostowany bez odpowiedzi

~~~¹³

solistą
zadziorna brzoza w miniówie
do zatopienia
jest są
olej na płótnie
odziedziczył
temu winien
robaki się nad nimi litują
pustkę uzupełnia się wiekiem
krowa
armata czerwony poplątał zupę zielony
w zakonie
leżał owad w locie
pęknięty
praca czyni kopią
uważa
patelnia wyglądająca jak żywa
chwiliwarta
do góry nogami
aorta brzuszna nieposzerzona
potrąconym zarażone
na połamanym krześle
albo postać rozlana
głaz
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
karawan
a początek nie ma końca
obraduje
w kiełbasie
naród gryzie parasol
najeżony
nieśmiały w studni szklany stój
w futrze
w milczenie zawinięte
szklany
bez oczu
kominiarz
w oko
kura
cebulowy
murzyn
szczudeł tupot
proroczy
plemeniem
głęboka żmija