świadek żandarmów

świadek t. l. podczas wojny zamieszkiwał z rodziną w jedwabnem. w 1941 roku miał 13 lat i w dniu popełnienia zbrodni wczesnym rankiem (około godziny 4), prowadził krowę na pastwisko położone za jedwabnem od strony łomży. zauważył wówczas dwie zapłakane kobiety żydowskie trzymające na rękach malutkie dzieci. siedziały one przy stawie, który znajdował się przy drodze. prawie jednocześnie zobaczył na tej drodze samochody nadjeżdżające od strony łomży. były to samochód terenowy i osiem samochodów ciężarowych z plandekami. w samochodzie terenowym jechało pięciu umundurowanych niemców. w każdym samochodzie ciężarowym w czterech rzędach siedzieli umundurowani i uzbrojeni niemcy. w miasteczku samochody rozjechały się w różne strony.

świadek pozostawił krowę na pastwisku i tą samą drogą wracał do domu. obserwowane wcześniej kobiety nadal siedziały wraz z dziećmi. nagle wrzuciły dzieci do wody i skoczyły za nimi. dzieci i jedną z kobiet zakryła woda. druga unosiła się przez chwilę na wodzie, po czym także utonęła.

t. l. stwierdził, że był samotnym obserwatorem tej tragedii. nikogo poza nim nie było w okolicy stawu. idąc dalej do domu przechodził przez rynek, gdzie zobaczył umundurowanych niemców. byli tam również dwaj cywile w jasnych spodniach i ciemnych marynarkach, którzy posiadali aparaty fotograficzne. świadek już w domu słyszał dobiegające z zewnątrz jakieś krzyki i płacze. ich źródła nie ustalił, wobec tego, iż ojciec zabronił mu opuszczać dom.

po obiedzie, prawdopodobnie około godziny 16, do warsztatu ojca przyszło dwóch umundurowanych niemców i dwóch żydów. niemcy zażądali od ojca świadka wydania dwóch ciężkich młotów. na ich polecenie obaj żydzi wzięli te młoty.

następnie przybyli udali się w kierunku pobliskiego skwerku, gdzie znajdował się pomnik lenina. świadek złamał zakaz ojca i poszedł za nimi. zobaczył wówczas, że na rynku jest wielu rozproszonych ludzi, częściowo stojących na chodnikach. natomiast w okolicy kościoła jakaś kolumna cywili ustawiała się w czwórki.

panował rozgardiasz. słychać było komendy wygłaszane po niemiecku przez megafon. świadek, który trochę znał niemiecki, zrozumiał, że wydawano polecenia, aby ustawiać się w czwórki.

natomiast na skwerku, gdzie udał się świadek, stała grupa młodych żydów, pilnowana przez niemców. świadek słyszał, jak na polecenie niemieckie odliczyli oni do 75.

jeden z żydów wszedł na drabinę i młotem uderzał w pomnik lenina. posąg pękł w poprzek.

po podważeniu łomem, górna część pomnika runęła na ziemię. pod zwalone popiersie podłożono przygotowane dwie grube, drewniane belki. część żydów poniosła popiersie figury lenina na rynek. pozostali szli obok. wszystkich gęsto otaczali uzbrojeni niemcy.

na rynku grupa dźwigająca popiersie stanęła na czele uformowanej kolumny. cały pochód poprzedzał rabin, prowadzony pod ręce przez dwóch żydów. idących otaczali niemcy. kolumna ruszyła z rynku ulicą przestrzelską, a następnie skręciła w ulicę cmentarną.

dookoła było pełno polaków, którzy trzymali się jednak w pewnym oddaleniu. świadek wyprzedził idących i pobiegł w okolice cmentarza żydowskiego. stała tam drewniana stodoła. świadek już kilka dni wcześniej słyszał, jak żandarmi niemieccy, podczas podkuwania koni, mówili w kuźni jego ojca, że wybrali tą stodołę dla żydów. twierdzili także, że polecili burmistrzowi, aby z budynku uprzątnięto wszystkie rzeczy.

świadek schował się w krzakach rosnących koło muru cmentarza żydowskiego. widział na jego terenie wykopany dół o długości około 15 metrów i głębokości około 2 metrów. kiedy kolumna ludności żydowskiej dotarła w okolice stodoły, usłyszał jak niemcy po polsku ogłosili, że żydzi będą w tym miejscu nocować. następnego dnia pójdą do getta w łomży.

jeszcze wcześniej grupa żydowskich mężczyzn dźwigająca fragment pomnika, weszła na teren cmentarza. towarzyszyło jej czterech niemców. popiersie rzucono obok wykopanego dołu. następnie na niemieckie polecenie wszyscy żydzi położyli się obok siebie i podnieśli ubrania, odsłaniając brzuchy. na rozkaz jednego z niemców mężczyźni żydowscy dokonali wzajemnego zbiorowego zabójstwa przy użyciu wręczonego im bagnetu.

ciała uprzednio zabitych kolejni pokrzywdzeni spychali do rowu. po zabiciu wszystkich pokrzywdzonych pojawiło się kilkunastu ludzi z łopatami, eskortowanych przez kolejnych niemców. zasypano dół z ciałami.

świadek nie rozpoznał, czy zasypujący dół byli polakami, czy żydami. pobiegł w kierunku stodoły. budynek był zamknięty, a wierzeje podparte belkami. wyczuwał zapach benzyny. w pewnym oddaleniu od stodoły stało dużo przypatrujących się polaków.

niemcy znajdujący się przy budynku jednocześnie podpalili pochodniami wszystkie rogi strzechy. ogień błyskawicznie objął cały dach stodoły. z wnętrza dobiegł straszny krzyk.

świadek widział, jak z dziury między deskami ściany stodoły wydostał się 7-8 letni żydowski chłopiec. jeden z niemców schwytał go i wrzucił na palącą się strzechę.

wieczorem żandarmi ostrzegali mieszkańców jedwabnego, aby pilnowali domy i studnie. ostrzegali, że ocaleni żydzi mogą podpalić budynki i zatruć wodę. w nocy świadek słyszał serie strzałów. potem ludzie opowiadali, że ocaleni żydzi chcieli pomodlić się pod spaloną stodołą i strzelała do nich warta żandarmów