albo postać nieważna
tramwajem zarosłe
kardynał sztucznych tulipanów
rzęsa
huśtawka
ukryty w przymrozku
w podskokach
słoń na druty tyje
idiota wyje pomidory
w studni
koniec przebiega najpierw
bóg nie do oderwania od wszy
w uśmiechu poręcznym
burzy się jagnię zapina szelki
pod łóżkiem
łotr na apostole uchylając powiekę
przemieszcza się kura olbrzyma
śpiewa zabita pluskiewką
pełznie
kropla od mroku
człowiek nie do oderwania od smyczy
prześcieradło się po nim lepi
na szczycie wysokiego źdźbła trawy
w zwolnionym tempie
zamazana
rycerz na koninie
w współczesność zdziczałe
zawsze nas coś omija
w kolorze ukrytym
fiołkowy
na sankach
siekierą
kulig prowadzi łodygę
piła olbrzyma weryfikuje
krawiec w postaci ulewy
wielkości niezapisanej myśli
z ręką na sercu
mielony
rekin
niepodłączony
marszałek zaśnieżonych w gumowej kiełbasie
drzewo bez kapelusza
głaz bezgłowego pilota szkoli
żyrafy
w kiełbasie
księżyc zgasło
samica pomidorowej
proszę zamknąć oczy gitarze
igła
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
również wystaje z każdej rzeczy
w milczenie zawinięte
obok bez ciebie
mucha
piach rozkwita
dzwonnica bez kałuży
albo postać podarta
ςɔ
jabłonki
deszcz korbką malowany
wagonów widelec w pobliżu błądzi
w drodze do po nic
+ ¿
dlatego że nie ma żadnego dlatego
ja do rzeźni jadę
a mrokiem jakby pieluchami owinął
w postaci rosy
ręka sunie po udzie
blizna dokonuje osoby
czyha
nietknięty
płonie
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
jeż czyha w zakonie
alpinista
larwa plemeniem podrapana
kakao
w nikąd dorosły
dźwig do suszenia sutann
mgłą
albo postać do góry nogami
szczudeł tupot
obdarty
jedno jest pewne
włóczka podwórek
albo postać odwrócona
chuj odziedziczył naród
igła w oko puka
jakie to piękne!
szklany
pęknięty
dziurawy fortepian widzi
gigantyczny
olej na płótnie
kartonowa pomarańcz na przedmieściach wanien
śnieg wymiotuje
w obcisłej spódnicy
grad
konduktor
mowa ciała sekunda
karaluch ciepły jabłkowy
z paniką
ciemniejący w światło
w locie
za pomocą gdyby
kropla przerywa węgorza
w porządku własnym
karaluch
mniejsza o to
sprężyna
leżał owad w locie
moczary
a pan daleko?
węgorza
w miniówie
nurek składany nikomu
biegnie
dialekt dzierżawi rolnika
jack kerouac wchodzi do łóżka helen weaver
szpak w puszce wieczór nietknięty
zegar bez pól
klacz
larwa
albo postać rozlana
pięknie się wije
torpedą
bezciągła
gdy żmija płonie
wdowy
jabłonki wychodzą z nor
ukłony
jakie pytanie taka krew
but cebulowy nerwicy
wilgotna
srebrnokulawy
piach
snu muszlo nasza
olbrzyma
piorun bez spojrzenia
innego ratunku nie ma
w przebłysku samotności

tako rzeczą czamorro
jeż
bez stóp
parasol
w futrze
źle wbite
mięso
chodziłam po tamtym świecie
każda rzecz jest żadna
tygrys
pośród lodów arktyki
i inne niepodobne
motyl w postaci cielska
wiosłują
kobra nacina przyjęcie
gęsta
chwiliwarta
płatki bez odpowiedzi
drapieżny zemdlał tygrys
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
pokrzywie dłoń wyrasta
drapieżny
na połamanym krześle
jakoś idzie dorsz w torbie
jest taki pociąg dlaczego
rekin lat temu
w przybliżeniu nieistniejące
i kluski
brzegiem i krwią
najeżony
stąd że nie ma żadnego stąd
krzyk zarasta bulwary
kwiaty plują
w klatce
grząskie
albo postać już niepotrzebna
synowa pasie się z szelestem
jamnik tenorem urzędu
w każdej postaci
w lustrze
oczodołami
audrey hepburn siedzi przy pustym stole
pyskaty
albo postać na niebie
dążąc do doskonałości
albo postać porzucona
ludwik wittgenstein reflektorem goplany omiata toń wisły
mruga pogrzebacz
o ośmiu wargach
modlitwą nażarte
bagnista ujada rzęsa
proboszczem
twarzą ostemplowany
pyskaty krucyfiks
wandale podlewają kwiatki
david attenborough poświadcza
sową
wielkości za późno
albo postać nieprzewidziana
o niej chmarzy ziemia