bez końca panna włosie
srebrnokulawy
jack kerouac wchodzi do łóżka helen weaver
tramwajem zarosłe
ukryty w przymrozku
pyskaty
grad

drapieżny
o ośmiu wargach
dźwig do suszenia sutann
człowiek nie do oderwania od smyczy
kropla od mroku
igła w oko puka
chuj odziedziczył naród
oczodołami
z paniką
w wilczurze wnikliwa płonie sprężyna
albo postać na niebie
gorliwa paznokieć
dlatego że nie ma żadnego dlatego
dziurawy fortepian widzi
włóczka podwórek
w milczenie zawinięte
tako rzeczą czamorro
piorun bez spojrzenia
zręcznie tonie
stąd że nie ma żadnego stąd
drzewo bez kapelusza
innego ratunku nie ma
albo postać rozlana
jakie pytanie taka krew
w porządku własnym
ciemniejący w światło
burzy się jagnię zapina szelki
kropla przerywa węgorza
a pan daleko?
drapieżny zemdlał tygrys
jakie to piękne!
wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
fiołkowy
albo postać nieprzewidziana
najeżony
mniejsza o to
konduktor
mielony
w podskokach
rzęsa
szczudeł tupot
gęsta
jeż czyha w zakonie
sową
grząskie
pokrzywie dłoń wyrasta
mgłą
jabłonki wychodzą z nor
i kluski
zamazana
albo postać do góry nogami
w lustrze
proszę zamknąć oczy gitarze
krawiec w postaci ulewy
kobra nacina przyjęcie
albo postać podarta
chwiliwarta
w studni
bóg nie do oderwania od wszy
obdarty
proboszczem
słoń na druty tyje
but cebulowy nerwicy
david attenborough poświadcza
mowa ciała sekunda
bagnista ujada rzęsa
na połamanym krześle
krzyk zarasta bulwary
ukłony
marszałek zaśnieżonych w gumowej kiełbasie
huśtawka
wiosłują
albo postać nieważna
karaluch
w drodze do po nic
o niej chmarzy ziemia
jamnik tenorem urzędu
larwa plemeniem podrapana
motyl w postaci cielska
dzwonnica bez kałuży
dążąc do doskonałości
czyha
głaz bezgłowego pilota szkoli
mucha
w locie
i inne niepodobne
niepodłączony
na sankach
jabłonki
nurek składany nikomu
płonie
śpiewa zabita pluskiewką
larwa
deszcz korbką malowany
przemieszcza się kura olbrzyma
jedno jest pewne
każda rzecz jest żadna
w kiełbasie
5 świętych – 2 wodorosty ≈ 3 zakręty
audrey hepburn siedzi przy pustym stole
w przybliżeniu nieistniejące
kulig prowadzi łodygę
siekierą
albo postać odwrócona
piła olbrzyma weryfikuje
rycerz na koninie
obłok płynie utonąć się skrada
sprężyna
żyrafy
albo postać porzucona
piach
pełznie
brzegiem i krwią
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
pyskaty krucyfiks
biegnie
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
w miniówie
wandale podlewają kwiatki
wdowy
kwiaty plują
szpak w puszce wieczór nietknięty
torpedą
ludwik wittgenstein reflektorem goplany omiata toń wisły
piach rozkwita
tygrys
w futrze
+ ¿
albo postać już niepotrzebna
wielkości niezapisanej myśli
pęknięty
płatki bez odpowiedzi
szklany
w obcisłej spódnicy
księżyc zgasło
karaluch ciepły jabłkowy
rekin
ręka sunie po udzie
w przebłysku samotności
chodziłam po tamtym świecie
leżał owad w locie
kartonowa pomarańcz na przedmieściach wanien
węgorza
jakoś idzie dorsz w torbie
ja do rzeźni jadę
snu muszlo nasza
nietknięty
z ręką na sercu
olbrzyma
twarzą ostemplowany
ςɔ
w nikąd dorosły
wilgotna
śnieg wymiotuje
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
jest taki pociąg dlaczego
jeż
dialekt dzierżawi rolnika
klacz
w postaci rosy
rekin lat temu
na szczycie wysokiego źdźbła trawy
kakao
za pomocą gdyby
w kolorze ukrytym
gigantyczny
wagonów widelec w pobliżu błądzi
samica pomidorowej
w klatce
idiota wyje pomidory
alpinista
poćwiartowana pędzi
prześcieradło się po nim lepi
mruga pogrzebacz
mięso
wielkości za późno