jest taki pociąg dlaczego
audrey hepburn siedzi przy pustym stole
tramwajem zarosłe
wdowy
alpinista
nurek składany nikomu
albo postać na niebie
człowiek nie do oderwania od smyczy
innego ratunku nie ma
deszcz korbką malowany
larwa plemeniem podrapana
o niej chmarzy ziemia
gorliwa paznokieć
w milczenie zawinięte
jabłonki

siekierą
gęsta
każda rzecz jest żadna
jakie pytanie taka krew
w klatce
zręcznie tonie
szklany
gigantyczny
albo postać odwrócona
szczudeł tupot
księżyc zgasło
jabłonki wychodzą z nor
proboszczem
wielkości za późno
jack kerouac wchodzi do łóżka helen weaver
w nikąd dorosły
chwiliwarta
drapieżny zemdlał tygrys
wilgotna
żyrafy
but cebulowy nerwicy
chuj odziedziczył naród
albo postać podarta
w lustrze
ςɔ
jedno jest pewne
i inne niepodobne
ręka sunie po udzie
wandale podlewają kwiatki
przemieszcza się kura olbrzyma
kropla od mroku
bagnista ujada rzęsa
jamnik tenorem urzędu
oczodołami
karaluch ciepły jabłkowy
ludwik wittgenstein reflektorem goplany omiata toń wisły
snu muszlo nasza
grząskie
5 świętych – 2 wodorosty ≈ 3 zakręty
twarzą ostemplowany
kartonowa pomarańcz na przedmieściach wanien
pełznie
stąd że nie ma żadnego stąd
albo postać już niepotrzebna
najeżony
drzewo bez kapelusza
rycerz na koninie
dźwig do suszenia sutann
sprężyna
w przebłysku samotności
ciemniejący w światło
piorun bez spojrzenia
burzy się jagnię zapina szelki
na szczycie wysokiego źdźbła trawy
mgłą
igła w oko puka
bóg nie do oderwania od wszy
o ośmiu wargach
mowa ciała sekunda
rzęsa
karaluch
albo postać porzucona
śpiewa zabita pluskiewką
kulig prowadzi łodygę
na sankach
jakoś idzie dorsz w torbie
brzegiem i krwią
włóczka podwórek
wagonów widelec w pobliżu błądzi
kobra nacina przyjęcie
w podskokach
albo postać rozlana
kwiaty plują
krzyk zarasta bulwary
w studni
jakie to piękne!
mniejsza o to
sklejone w łasnie
albo postać do góry nogami
śnieg wymiotuje
z paniką
piach
w porządku własnym
konduktor
wiosłują
sową
w drodze do po nic
obdarty
albo postać nieważna
w locie
pokrzywie dłoń wyrasta
w futrze
tako rzeczą czamorro
a pan daleko?
mucha
piła olbrzyma weryfikuje
z ręką na sercu
wielkości niezapisanej myśli
dziurawy fortepian widzi
rekin lat temu
na połamanym krześle
w wilczurze wnikliwa płonie sprężyna
w obcisłej spódnicy
mięso
w przybliżeniu nieistniejące
leżał owad w locie
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
dążąc do doskonałości
torpedą
słoń na druty tyje
obłok płynie utonąć się skrada
pyskaty
i kluski
pęknięty
w miniówie
dzwonnica bez kałuży
grad
larwa
proszę zamknąć oczy gitarze
szpak w puszce wieczór nietknięty
piach rozkwita
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
węgorza
płatki bez odpowiedzi
fiołkowy
jeż
mielony
dialekt dzierżawi rolnika
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
+ ¿
prześcieradło się po nim lepi
olbrzyma
mruga pogrzebacz
krawiec w postaci ulewy
za pomocą gdyby
kakao
wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
kropla przerywa węgorza
dlatego że nie ma żadnego dlatego
albo postać nieprzewidziana
marszałek zaśnieżonych w gumowej kiełbasie
srebrnokulawy
motyl w postaci cielska
tygrys
pyskaty krucyfiks
david attenborough poświadcza
klacz
zamazana
poćwiartowana pędzi
drapieżny
niepodłączony
idiota wyje pomidory
głaz bezgłowego pilota szkoli
chodziłam po tamtym świecie
jeż czyha w zakonie
rekin
huśtawka
samica pomidorowej
ja do rzeźni jadę
ukryty w przymrozku
bez końca panna włosie
ukłony
nietknięty
czyha
płonie
w postaci rosy
biegnie
w kolorze ukrytym