samica pomidorowej
ciemniejący w światło
wielkości niezapisanej myśli
dialekt dzierżawi rolnika
piorun bez spojrzenia
albo postać nieprzewidziana
stąd że nie ma żadnego stąd
+ ¿
jedno jest pewne
szczudeł tupot
śnieg wymiotuje
głaz bezgłowego pilota szkoli
piach rozkwita
albo postać już niepotrzebna
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
martwicy przeznaczona
grad
krzyk zarasta bulwary
niewyklepany przez otoczenie
but cebulowy nerwicy
najeżony
obdarty
innego ratunku nie ma
płatki bez odpowiedzi
niepodłączony
idiota wyje pomidory
siekierą
albo postać na niebie
tramwajem zarosłe
pyskaty krucyfiks
dzwonnica bez kałuży
w futrze
mniejsza o to
o ośmiu wargach
albo postać do góry nogami
żyrafy
popękane ważki
drapieżny
zręcznie tonie
nietknięty
konduktor
wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
sklejony w łasnie
albo postać podarta
wiosłują
jeż
burzy się jagnię zapina szelki
leżał owad w locie
w drodze do po nic
w obcisłej spódnicy
jeż czyha w zakonie
bóg nie do oderwania od wszy
motyl w postaci cielska
na szczycie wysokiego źdźbła trawy
dążąc do doskonałości
włóczka podwórek
huśtawka
ludwik wittgenstein reflektorem goplany omiata toń wisły
marszałek zaśnieżonych w gumowej kiełbasie
nurek składany nikomu
dźwig do suszenia sutann
pyskaty
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
pokrzywie dłoń wyrasta
piegiem pochwalony
snu muszlo nasza
śpiewa zabita pluskiewką
w locie
otruta
mucha
olbrzyma
igła w oko puka
z ulicy przywleczone
w milczenie zawinięte
chodziłam po tamtym świecie
i inne niepodobne
kakao
proboszczem
piach
wagonów widelec w pobliżu błądzi
losem pomazany
poćwiartowana pędzi
twarzą ostemplowany
bez końca panna włosie
za pomocą gdyby
mięso
fiołkowy
sprężyna
płonie
w miniówie
z ręką na sercu
piła olbrzyma weryfikuje
przegryziony
jest taki pociąg dlaczego
kropla od mroku
każda rzecz jest żadna
rekin lat temu
mgłą
kulig prowadzi łodygę

torpedą
jakoś idzie dorsz w torbie
larwa plemeniem podrapana
węgorza
gorliwa paznokieć
jamnik tenorem urzędu
cudownie wąski
w krzywdzie zbyt kusej
w nadzieję rozsypane
larwa
pęknięty
alpinista
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
wandale podlewają kwiatki
sową
ςɔ
słoń na druty tyje
≈ 2 wstążki
albo postać odwrócona
deszcz korbką malowany
jakie pytanie taka krew
– 1 myśl z tyłu głowy
z paniką
rechotem przejęte
pełznie
kwiaty plują
w studni
a pan daleko?
modlitwą nażarte
w przybliżeniu nieistniejące
audrey hepburn siedzi przy pustym stole
w lustrze
gęsta
na sankach
wielkości za późno
w wilczurze wnikliwa płonie sprężyna
w ciąży surowy
krawiec w postaci ulewy
w postaci rosy
tako rzeczą czamorro
zamazana
księżyc zgasło
szpak w puszce wieczór nietknięty
gigantyczny
w części wetknięta
david attenborough poświadcza
na połamanym krześle
ręka sunie po udzie
na skale posadzona
w porządku własnym
jakie to piękne!
szklany
kartonowa pomarańcz na przedmieściach wanien
czyha
brzegiem i krwią
drzewo bez kapelusza
w słodycz upadła
w klatce
jabłonki wychodzą z nor
wilgotna
karaluch
mruga pogrzebacz
oczodołami
rycerz na koninie
kobra nacina przyjęcie
dziurawy fortepian widzi
albo postać rozlana
o niej chmarzy ziemia
ja do rzeźni jadę
jack kerouac wchodzi do łóżka helen weaver
mielony
cyrklem zainfekowana
kropla przerywa węgorza
prześcieradło się po nim lepi
przemieszcza się kura olbrzyma
rzęsa
proszę zamknąć oczy gitarze
ukłony
w nikąd dorosły
biegnie
chwiliwarta
dlatego że nie ma żadnego dlatego
w współczesność wdziczałe
wdowy
bagnista ujada rzęsa
5 świętych – 2 wodorosty ≈ 3 zakręty
tygrys
w niemowlę zapatrzona
jabłonki
srebrnokulawy
drapieżny zemdlał tygrys
klacz
w przebłysku samotności
w kolorze ukrytym
i kluski
albo postać nieważna
odkryta
ukryty w przymrozku
człowiek nie do oderwania od smyczy
albo postać porzucona
mowa ciała sekunda
obłok płynie utonąć się skrada
śniegiem przybita
karaluch ciepły jabłkowy
chuj odziedziczył naród