burzy się jagnię zapina szelki
w postaci rosy
żyrafy
w kolorze ukrytym
za pomocą gdyby
w drodze do po nic
a pan daleko?
jabłonki wychodzą z nor
płatki bez odpowiedzi
kropla od mroku
tramwajem zarosłe
gorliwa paznokieć
mgłą
bagnista ujada rzęsa
konduktor
mniejsza o to
albo postać nieprzewidziana
głaz bezgłowego pilota szkoli
pyskaty
na szczycie wysokiego źdźbła trawy
olbrzyma
drapieżny
oczodołami
piorun bez spojrzenia
albo postać na niebie
but cebulowy nerwicy
+ ¿
albo postać już niepotrzebna
pokrzywie dłoń wyrasta
albo postać porzucona
larwa plemeniem podrapana
księżyc zgasło
mucha
w nikąd dorosły
na połamanym krześle
wielkości niezapisanej myśli
drzewo bez kapelusza
krawiec w postaci ulewy
chwiliwarta
w kiełbasie
z paniką
słoń na druty tyje
bóg nie do oderwania od wszy
śnieg wymiotuje
w podskokach
jeż czyha w zakonie
rzęsa
wąs wchodzi do rzeki wraca zadbana kukurydza
najeżony
brzegiem i krwią
w porządku własnym
pyskaty krucyfiks

zamazana
człowiek nie do oderwania od smyczy
gigantyczny
sową
i kluski
proboszczem
mielony
5 świętych – 2 wodorosty ≈ 3 zakręty
leżał owad w locie
w wilczurze wnikliwa płonie sprężyna
wielkości za późno
szklany
jamnik tenorem urzędu
srebrnokulawy
o niej chmarzy ziemia
wandale podlewają kwiatki
kulig prowadzi łodygę
w lustrze
albo postać rozlana
sprężyna
proszę zamknąć oczy gitarze
w milczenie zawinięte
dążąc do doskonałości
nietknięty
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
szczudeł tupot
przemieszcza się kura olbrzyma
albo postać nieważna
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
idiota wyje pomidory
poćwiartowana pędzi
obdarty
dźwig do suszenia sutann
motyl w postaci cielska
innego ratunku nie ma
wdowy
tako rzeczą czamorro
niepodłączony
alpinista
jedno jest pewne
ςɔ
ludwik wittgenstein reflektorem goplany omiata toń wisły
wiosłują
albo postać podarta
i inne niepodobne
piach
tygrys
ukłony
grad
kartonowa pomarańcz na przedmieściach wanien
huśtawka
prześcieradło się po nim lepi
siekierą
czyha
drapieżny zemdlał tygrys
dlatego że nie ma żadnego dlatego
gęsta
mięso
jakie pytanie taka krew
piła olbrzyma weryfikuje
w studni
ręka sunie po udzie
igła w oko puka
jakoś idzie dorsz w torbie
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
w obcisłej spódnicy
śpiewa zabita pluskiewką
larwa
jack kerouac wchodzi do łóżka helen weaver
ukryty w przymrozku
zręcznie tonie
chuj odziedziczył naród
ciemniejący w światło
ja do rzeźni jadę
z ręką na sercu
szpak w puszce wieczór nietknięty
grząskie
deszcz korbką malowany
węgorza
mruga pogrzebacz
stąd że nie ma żadnego stąd
samica pomidorowej
kwiaty plują
rekin lat temu
albo postać odwrócona
snu muszlo nasza
david attenborough poświadcza
jakie to piękne!
rycerz na koninie
nurek składany nikomu
wilgotna
rekin
każda rzecz jest żadna
mowa ciała sekunda
na sankach
audrey hepburn siedzi przy pustym stole
włóczka podwórek
dziurawy fortepian widzi
w klatce
torpedą
wagonów widelec w pobliżu błądzi
jeż
kakao
albo postać do góry nogami
chodziłam po tamtym świecie
karaluch
pełznie
piach rozkwita
w locie
jest taki pociąg dlaczego
twarzą ostemplowany
płonie
jabłonki
klacz
w przebłysku samotności
kropla przerywa węgorza
pęknięty
marszałek zaśnieżonych w gumowej kiełbasie
w miniówie
bez końca panna włosie
w futrze
biegnie
karaluch ciepły jabłkowy
dialekt dzierżawi rolnika
fiołkowy
obłok płynie utonąć się skrada
o ośmiu wargach
dzwonnica bez kałuży
krzyk zarasta bulwary
w przybliżeniu nieistniejące
kobra nacina przyjęcie